Mój mąż 45 lat
#81
Dziękuję, mimo wszystko staramy się być dobrej myśli. Miłym zaskoczeniem jest niższy Gleason, co nie zdarza się często, no i mamy wymarzone czyste węzły. 
Zapytamy o ewentualny zastój limfy, i to, czy może można temu jakoś zapobiegać.
Odpowiedz
#82
(20.09.2021, 16:14:09)Azja napisał(a): Dziękuję, mimo wszystko staramy się być dobrej myśli. Miłym zaskoczeniem jest niższy Gleason, co nie zdarza się często, no i mamy wymarzone czyste węzły. 
Zapytamy o ewentualny zastój limfy, i to, czy może można temu jakoś zapobiegać.

To nie musi się zdarzyć, ale pamiętaj, że ruch i ćwiczenia są najlepszą rehabilitacją na zastoje limfy. Ważne, aby okolice miednicy od czasu do czasu kontrolować... właśnie za pomocą USG.

Życzę dobrej wizyty i spokojnej podróży do domu

Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#83
Ciąg dalszy z wczoraj, bo po wyjściu od doktora Siekiery gnaliśmy do domu i nie miałam jak napisać.
Doktor stwierdził, że rokowania są dobre, bo Gleason spadł i wszystkie węzły były czyste. Pęczki zostały zachowane po prawej stronie. Zrobił usg, nie ma zastojów moczu i zbiorników limfy. Co do marginesu dodatniego, powiedział, że trzeba czekać, jak się zachowa psa. Może być mimo wszystko nieoznaczalne, mówił, że też jest sporo takich przypadków. O konieczności uzupełniającej radioterapii nie chciał mówić, bo wszystko będzie zależało od psa, jakie będzie po operacji I co dalej z nim się będzie działo.
Podjęliśmy decyzję, że mąż zrobi psa po 6 tygodniach od zabiegu. Wydaje mi się też, że powinniśmy skonsultować wynik pooperacyjny męża z prof. Majewskim z Gliwic. On po pierwszym wyniku psa nic pewnie nie zarządzi, ale może pomoże nakreślić dalszy plan działania, jeśli będzie potrzebny. 
Bardzo dziękuję Dunolko i Armandsie za pomoc wczoraj. Wszystkie Wasze sugestie są dla nas bardzo,  bardzo cenne.
Odpowiedz
#84
To już teraz zaczynamy trzymać kciuki za przyszły wynik ( i kolejny).
Chyba pamiętasz jak było u Sebastiana, gdy za wcześnie zrobił badanie.
Spadek markera po RP nie jest idealnie powtarzalny dla całej męskiej populacji i trzeba być cierpliwym.
Teraz odpocznijcie.
Pozdrawiam
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#85
Zacznę od końca  - na wizytę u radioterapeuty jest zdecydowanie za wcześnie.
Nawet gdyby pooperacyjne PSA było za wysokie, ewentualna radioterapia adjuwantowa może się zacząć
dopiero 3 miesiące po operacji. Tam się musi wszystko wygoić.

Wrócę jeszcze do tego marginesu dodatniego w szczycie prostaty.
Zaawansowanie nowotworu określono na pT2c. Skoro jest T2, to znaczy, że nie ma przekroczenia torebki.
Ktoś zapyta  - skąd więc margines dodatni?
Otóż w szczycie prostaty, przy samym pęcherzu, ta torebka  robi się coraz cieńsza, i jakby zanika.
Czyli chirurg odcina  (jak najdokładniej) tkankę gruczołu prostaty od  pęcherza, ale w tym kąciku zawsze coś może zostać, i zwykle zostaje. Najczęściej  są to komórki zdrowej prostaty, które po krótkim czasie "padają".
Ale nie zawsze.
Dlatego często w tym zespoleniu pęcherzowo-cewkowym po latach dochodzi do wznowy raka.
Wtedy po latach nieoznaczalności nagle PSA zaczyna powoli  rosnąć.
Na szczęście łatwo można taką wznowę "dobić" radioterapią.

Czasem zostają tam komórki nowotworowe. Jeśli jest ich mało, jeśli to mało agresywny typ raka, to zdarza się
bardzo często, że one też "padają", gdyż przez długi czas pozbawione są "odżywiania". To trochę  trwa, zanim  ognisko raka urośnie i wytworzy własny system naczyń krwionośnych, zapewniający nowotworowi dostawę tego "odżywiania".
Kiedyś wznowę lokalną (w loży) wykrywało się USG z doplerem. który "widział"  to ukrwienie.

Kiedyś nam to wszystko tłumaczył urolog, który skierował męża na radioterapię loży.
(Niestety, u męża to nie była wznowa lokalna).

Co wam teraz czynić?
Spokojnie czekać.
Są duże szanse na nieoznaczalne PSA.
Można je badać już wcześniej, nawet po 3 tygodniach od operacji, ale wtedy nie można liczyć na nieoznaczalność.
Można za to liczyć na  male PSA, i to by wam poprawiło humor.
Odpowiedz
#86
Dzień dobry wszystkim,
musiałam odpocząć kilka dni od wszystkiego, co związane z chorobą męża. Napięcie ostatnich tygodni mocno dało mi się we znaki, do tego stopnia, że nie miałam nawet siły pisać na forum.
Bardzo dziękuję za komentarze i uwagi odnośnie przypadku mojego męża. Tobie, Dunolko, za dokładne wytłumaczenie kwestii związanej że szczytem gruczołu. 
Mąż nie badał psa po upływie 3 tygodni od zabiegu, stwierdził, że nie chce się denerwować. Nie naciskałam, zbada je po upływie 6 tygodni. Postanowiliśmy jednak wybrać się na wizytę do prof. Majewskiego, ponieważ w wielu opracowaniach wystąpienie dodatniego marginesu jest twardą przesłanką do zastosowania uzupełniającej radioterapii, nawet przy niskim pooperacyjnym psa. Przemawia do mnie możliwość obumarcia pozostawionych komórek nowotworowych, jeśli zostaną pozbawione odżywiania, jednak boimy się czegoś przegapić.  Tym bardziej, że najbliższy termin  do profesora to dopiero 26.10, to będą już dwa miesiące po operacji. Będziemy też wtedy mieli wynik psa po 6 tygodniach i ewentualnie po 8 tygodniach, żeby zobaczyć tendencję jego spadku. Gdyby była konieczność zastosowania RT, to ona i tak nie rozpocznie się szybciej, niż po upływie 3 miesięcy od zabiegu. 
Czy dobrze rozumuję? Jeśli nie, wyprowadźcie mnie proszę z błędu.
I jeszcze jedna kwestia. Mąż rano miał dziwne odczucie pod kolanami, coś jak bóle wzrostowe połączone z mrowieniem. Pogoniłam go na spacer, myślę, że to usunięcie 15 węzłów daje o sobie znać. Czy wystarczą na początek regularne spacery dwa razy dziennie? Nie chcę, żeby się przeforsował. Z drugiej strony, w domu jest aktywny, nie leży i jakoś bardzo się nie oszczędza, oczywiście w granicach rozsądku.
Pozdrawiamy ze słonecznego Wrocławia zadowolenie, uśmiech
Odpowiedz
#87
Z badaniami PSA po 6 tygodniach (plus ewentualna powtórka po 8 tyg.), to dobra koncepcja.
Co do ewentualnej radioterapii, to faktycznie trzeba odczekać na pełne wygojenie loży pooperacyjnej. Mniej niż trzy miesiące nie wchodzi w rachubę.
Czekamy na PSA.
Co do wspomnianych objawów w nogach, to nie kojarzę, czy spotkałem taki przypadek.
Ważne, żeby nie tylko leżeć, czy siedzieć, ale być w ruchu. Część ćwiczeń można przeprowadzić na leżąco... tzw. rowerki, rozchylania nóg w poziomie. Można też stosować gumy do ćwiczeń. Oczywiście nie przesadzić, ale sama o tym wiesz.

Pozdrawiam
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#88
Dzięki, na szczęście mężowi przeszło to dziwne uczucie. Był dzisiaj na dwóch spacerach, może to rozchodził. Tak jak piszesz, musi być aktywny, bez tego ani rusz.
Odpowiedz
#89
Podczas operacji przecina się niektóre nerwy, to nieuniknione.
Czasem skutkuje to przemijającym bólem i parestezjami.
Powinno minąć podczas normalnej aktywności.

Wrócę jeszcze do tego marginesu dodatniego.
To nie jest tak, że margines dodatni automatycznie oznacza radioterapię uzupełniającą.
Margines marginesowi nierówny.

Zwróciłam uwagę, że na wyniku histopatologii nie podano, jak duży jest to margines, pół milimetra czy pół centymetra.
Na wyniku jest pieczątka i podpis lekarza histopatologa, jest też, powinien być, numer jego telefonu.
My w swoim czasie po prostu zadzwoniliśmy do tego lekarza  i poprosiliśmy o ponowne przyjrzenie się  preparatom i wyjaśnienie nam pewnych kwestii.
Polecam wam to samo.

Istnieje też coś takiego jak margines rzekomy.
To wtedy, gdy komórki nowotworowe dochodzą do linii cięcia, ale jej nie przekraczają, czyli chirurgowi czasem udaje się odciąć nowotwór dokładnie przy brzeżku.
Tak się czasem zdarza.

Żaden lekarz nie zleci radioterapii jedynie na podstawie istnienia marginesu dodatniego.
NFZ nie zapłaci za to.
Muszą współistnieć inne niekorzystne czynniki prognostyczne,  przede wszystkim przetrwałe lub rosnące PSA.
Zatem do Profesora warto pojechać  z dwoma, trzema wynikami PSA.
Badać PSA zawsze w tym samym laboratorium, w równych odstępach czasu.
Odpowiedz
#90
Dziękuję Ci bardzo za komentarz. Wczoraj wymyśliliśmy dokładnie to samo, co radzisz, czyli telefon do histopatologa i dopytanie go o szczegóły, które są niejasne, czyli przede wszystkim dokładne umiejscowienie marginesu dodatniego oraz jego wielkość. Niestety numeru telefonu nie podano i mężowi nie udało się skontaktować z lekarzem, ale będzie próbował do skutku.
Odpowiedz
#91
Oprócz dopytania macie jeszcze prawo wypożyczenia tych preparatów i danie ich do oceny innemu histopatologowi.
Na naszym forum chyba Latarnik zaliczył takie doświadczenie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości