Mój mąż 45 lat
#61
Aga dzięki za świeże wieści.
Z każdym dniem będzie coraz lepiej, łatwiej funkcjonować. Też miałem zalecenie przyjmowania dużej ilości płynów.
Już nie chce się popisywać, ile to było... ale więcej niż norma dla zdrowego człowieka mruganie, puszczanie oczka
Najważniejsze, że mocz był coraz czystszy, bez krwi.
Cięcie nie wygląda zbyt pięknie, ale po wyjściu ze szpitala na pewno się wchłonie i zostaje prawie niewidoczna blizna.
Ja na doktora S. zawsze czatowalem rano przed jego gabinetem, tuż za sekretariatem oddziału. Później ma obowiązki i trudno go złapać. Właśnie rano, tuż przed formalnym rozpoczęciem pracy był najłatwiej uchwytny. Za mojego pobytu był na każdym obchodzie, ale wtedy był ordynator oddziału. Teraz jest chyba w innej roli?
U mnie szwy zdjęto przed opuszczeniem oddziału. Dzień wcześniej usunięto cewnik i zrobiono USG aby sprawdzić sytuację w jamie pooperacyjnej, głównie chodzi o zespolenie cewki moczowej.
Omówienie histopatologii było na pierwszej wizycie kontrolnej, czyli już po trzech miesiącach od operacji. Może gdybym miał możliwość, to mógłbym wcześniej próbować zdobyć informację, ale do Bydgoszczy też mam około 100 km.

To tyle... trzymajcie się.
Pozdrawiam
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#62
Tak, dr S. nie pełni już funkcji ordynatora oddziału. Poradzę mężowi, żeby się przyczaił na dra przed gabinetem lekarskim, może tam go złapie.
Ale chyba trochę nie rozumiem, Ty omawiałeś wynik z doktorem dopiero po 3 miesiącach, tzn. że wcześniej wynik przychodzi pocztą do domu? I wtedy czeka się tyle na wizytę u doktora? Przecież często po 3 miesiącach od RP rozpoczyna się radioterapię...
Odpowiedz
#63
Azja masz rację... aż musiałem zerknąć w papiery. Wyszedłem ze szpitala 19 marca, czyli w ósmej dobie od operacji, a wynik histopatologa wydano do systemu informatycznego CO już 24 marca. Ja na wizycie kontrolnej byłem 2 kwietnia i wtedy doktor Kraśnicki (tez z ekipy CO Bydgoszcz) omawiał ze mną histopatologię.
Wtedy też doktor zalecił mi stosowanie Cialisu na potencję, co też robiłem.
W czerwcu, czyli po trzech miesiącach od RP miałem wykonane pierwsze badanie krwi z oznaczeniem PSA.

Czas zaczyna płatać figle... i zacząłem gubić się w zeznaniach mruganie, puszczanie oczka  

W ramach rekompensaty za wprowadzenie w błąd pochwalę się moją, wtedy jeszcze świeżutką raną pooperacyjną.  
[Obrazek: qDttR5L.jpg?1]

Pozdrawiam
A.
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#64
No piękne to szycie, u mojego męża nie jest takie równiutkie, jest więcej wybrzuszeń. Ale to tylko blizna, najmniejszy problem. No i terminy, które podałeś, teraz są spójne i wszystko się zgadza.
Dr przed chwilą wyszedł od męża, sam zajrzał. Nie chciał zbyt dużo mówić: "usunięto prostatę, pęcherzyki nasienne, węzły chłonne". Stopień określił na średnio zaawansowany (tu zamarłam, bo obawiam się jakiegoś wyjścia z torebki czy nacieki na pęcherzyki, no i nie wiem, co z węzłami). Jednocześnie dał do zrozumienia, że powinno być "w środku" wszystko dobrze, ale oczywiście hist pat decyduje. Mąż zrozumiał, że w czwartek dr osobiście będzie go badał i zdecyduje o wypisie.
Boję się jak cholera.
Zwariuję smutny
Odpowiedz
#65
Spokojnie... ja też podczas rozmowy podobnie słowa usłyszałem. Doktor wykonał wszystko zgodnie z założeniami, a jak sama wiesz, to właśnie opis histopatologiczne da więcej danych, a w połączeniu z wynikiem PSA umożliwi konkretną ocenę.
Teraz najważniejszy jest powrót do formy, zagojeniu ran zewnątrz i wewnątrz. Za kilka dni tematem numer jeden będzie szczelność. Trzymam kciuki, aby wszystko było jak najlepiej.

Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#66
Nie wiem, czego się spodziewałam, ale mnie zmroziło smutny chyba chciałam usłyszeć "będzie dobrze, proszę się nie martwić", ale przecież w sumie wiem, że tego dr nie mógł powiedzieć.
Odpowiedz
#67
Azja,
Ja co prawda miałem operację laparoskopową, ale z tego co pamiętam to zdjęcie szwów i usunięcie cewnika było po 14 dniach a wynik hist-pat prawie miesiąc po operacji.

Pozdrawiam AParsley
Rocznik 1961
PSA przed RP 15,41 ng/ml, LRP 19/11/2014, RT 05-06/2015.
PSA od 08/2017 do teraz <0,006 ng/ml.

Moja historia
Odpowiedz
#68
Witajcie,
w końcu mam moment na uzupełnienie naszej historii (dla przypomnienia, 27.08 prostatektomia radykalna metodą klasyczną z limfadenektomią, CO Bydgoszcz, operator dr Siekiera). W piątek mąż dostał wypis ze szpitala i odbyliśmy szczęśliwie podróż do domu, ponad 330 km. Zaczynając od końca, droga nie była łatwa. Mimo, że ok. południa mąż był w świetnej formie, z godziny na godzinę było coraz gorzej. W piątkowy poranek wyciągnięto mężowi cewnik i organizm niezbyt dobrze zniósł podróż i próby przystosowania się organizmu do nowego funkcjonowania.  Zatrzymywaliśmy się dość często, mąż osłabiony mocno, wieczorem narzekał na ból. Sobota również nie była łatwa, ale potem było już z górki. Na chwilę obecną, najważniejsza informacja dla wszystkich, którzy obawiają się pooperacyjnego nietrzymania moczu - mąż praktycznie od razu po wyjęciu cewnika miał pełną kontrolę nad tą kwestią. Szok i niedowierzanie! W dzień chodzi w bieliźnie, na noc zakłada wkładkę dla bezpieczeństwa. Dzień wcześniej dr Siekiera robił mężowi usg, oceniał zespolenie pęcherzowo-cewkowe i był zadowolony ze swojej roboty. Mąż szybko przekonał się, że robota pod tym kątem wykonana idealnie zadowolenie, uśmiech
Mieliśmy trochę problemów natury organizacyjnej, mężowi wypisano dwie recepty, na każdej inne leki i nie wiadomo było, co stosować. Po telefonie do CO wątpliwości rozwiane, był za to problem z dostępnością leków. Podstawowych, dodam, żadnych wymyślnych lekarstw na recepcie nie było. Piątkowy wieczór i pół soboty spędziłam na poszukiwaniach we wrocławskich aptekach, na szczęście zakończonych sukcesem.
Jeśli chodzi o opiekę w szpitalu, mąż zadowolony. Nie miał jednak żadnych powikłań, więc nie był pacjentem szczególnej troski. Pielęgniarki bardzo pomocne, lekarze na obchodzie rzucali szybkie: "aa, u Pana chyba wszystko dobrze? To świetnie, do następnego." Stołówka/restauracja - rzeczywiście, każdy marzy o wyprawie do niej, bo jedzenie naprawdę dobre. Mąż dotarł tam dopiero po 5 dniach od operacji i żałował, że tak późno.
Jeśli chodzi o najważniejszą kwestię, oczekujemy na wynik hist-pat. Pod koniec tygodnia mąż ma dzwonić do CO, czy jest już wynik, a jeśli będzie, to musi umówić się na wizytę w celu jego omówienia. Zdjęcie szwów w gabinecie zabiegowym w poradni POZ lub szpitalu w miejscu zamieszkania, mam nadzieję, że załatwimy to w przychodni.
Co jeszcze? Zastrzyki z heparyny robię mężowi ja (przeżył zabieg, a boi się sam ukłuć), opatrunek zmienia sobie sam... jedyny problem ma z wypróżnianiem, tu w ruch idą lactuloza i czasami czopki. No ale to też faza przejściowa, mam nadzieję.
Po nocach śni mi się korzystny dla męża wynik... i to tyle z naszego pola walki.
Odpowiedz
#69
Azja- super! Kolejny kamień milowy zaliczony
 Oby tsk dalej.
Odpowiedz
#70
Miło się czyta takie relacje z "pola walki" z raczyskiem. Od razu mi się przypominają moje dni na oddziale, powrót do domu, opieka żony, nadzieja na przyszłość.
Szczelność po zabiegu, to super sprawa. Nie wszyscy jej doświadczają.
W oczekiwaniu na histopatologię niech mąż nabiera sił i łyka tabletki... szczególnie te na konar mruganie, puszczanie oczka
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za relację z przebiegu leczenia i rekonwalescencji.
Zdrowia!

Pozdrawiam
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#71
Dzięki wszystkim za słowa otuchy zadowolenie, uśmiech
W czwartek mąż pozbył się szwów. Co prawda panie pielęgniarki z gabinetu zabiegowego trochę się namęczyły (obie stwierdziły, że taki splot widzą pierwszy raz w życiu), ale dały radę. W czwartek także dowiedzieliśmy się, że są już wyniki histopatologiczne. Podjęliśmy jednak decyzję, żeby nie jechać od razu po weekendzie do Bydgoszczy, bo mąż nie jest jeszcze w jakiejś szałowej formie, a poza tym wolelibyśmy porozmawiać o wyniku na spokojnie z doktorem Siekierą. W CO wynik omawia dyżurujący lekarz, nie wiadomo, na kogo się trafi. 20.09 po południu mamy wizytę u doktora i tego dnia rano mąż odbierze wynik. Przynajmniej będzie w lepszej kondycji fizycznej , przez ten tydzień nabierze sił.
Odpowiedz
#72
Słuszna decyzja, teraz najważniejsze, to wydobrzeć po operacji, wszystko inne ma mniejsze znaczenie.
Niech mąż korzysta z pięknej pogody i jak najwięcej spaceruje. Przy tej okazji ćwiczy się mięśnie dna miednicy.

Dziwię się, że szwy wyciągały pielęgniarki. Przecież to rola chirurga.
Chyba, że to jakieś wysoce kompetentne pielęgniarki. Przy ostatnim pobycie w szpitalu zdziwiłam się, że teraz pielęgniarka musi mieć wyższe studia. Pewnie to konieczne.

Ten wynik histo gdzieś tam leży, gotowy, i czeka. Nic już nie zmieni jego sentencji, żadne zaklęcia ani kciuki.
Odebrany dziś, czy za tydzień  - będzie taki sam.
Wszyscy mamy nadzieję, że wynik będzie dobry, a sensem wizyty u Doktora będzie jedynie uściśnięcie mu reki.
Odpowiedz
#73
(13.09.2021, 11:29:24)Dunolka napisał(a): Dziwię się, że szwy wyciągały pielęgniarki. Przecież to rola chirurga.
Chyba, że to jakieś wysoce kompetentne pielęgniarki. Przy ostatnim pobycie w szpitalu zdziwiłam się, że teraz pielęgniarka musi mieć wyższe studia. Pewnie to konieczne.
A nieprawda, że to rola chirurga!

Miałem kilka operacji:

LRP - zupełnie wielkości cięcia nie pamiętam, ale jakieś było, bo prostatę trzeba wyjąć
pęcherzyka (woreczka) żółciowego - cięcie 10 cm,
wątroby (35 cm)
przeszczepu wątroby (40 cm)
przepukliny w bliźnie pooperacyjnej (10 cm)


i w każdym przypadku robiły to pielęgniarki. Chirurg to oczywiście widział, ale szwy usuwały pielęgniarki.
I zapewniam Cię, że wyższe studia nie są do tego potrzebne. Ba, nawet podstawówka nie jest. Wystarczą jedynie sprawne ręce i dobry wzrok.

Jeśli kiedyś będziesz w sytuacji pacjentki, u której trzeba usunąć szwy (czego Ci oczywiście, zdecydowanie i absolutnie nie życzę), to zadzwoń. Przygotuj przybornik kosmetyczny (cążki i pęseta) oraz Octanisept, a przyjadę i zrobię to osobiście zadowolenie, uśmiech . Szybko przyjadę, w końcu nasze miasta łączy ekspresówka!

Heart Heart Heart 

Edward
Ur.1948; PSA 2008-2011: 3,10-8,74; Bps 9/2011: Gl. 3+3; Scyntygrafia OK. 12/2011-LRP. Poj. 100 cm3. Hist-pat: POMIMO BAD. LICZNYCH WYC. NIE UDAŁO SIĘ WYKRYĆ OGNISKA PIERW.!
PSA: 2012-2018<0,006;2019: 0,010;0,042;0,019;0,016;0,027;0,015;0,022;2020: 0,012;0,014; 2021:0,008;
2013-2015-wzrost guza wątroby. 5/2015-otwarta operacja i termoablacja guza. Hist-pat: rak wątrobowokomórkowy. Wznowa. WUM Banacha - 03.09.2016 - przeszczep wątroby.

Odpowiedz
#74
Witajcie,
jutro jedziemy do Bydgoszczy, aby odebrać wynik histopatologii pooperacyjnej. Mąż otrzymał informację, że jeśli zgłosi się do 9, to zostanie zarejestrowany do lekarza, który omówi wynik. Chcielibyśmy jednak dowiedzieć się szczegółowo, jak wyglądał zakres operacji i w tym celu idziemy jutro po południu na wizytę do doktora Siekiery.
Poradźcie proszę, o co pytać doktora, bo ze stresu mam kompletną pustkę w głowie.
W piątek minęły 3 tygodnie od operacji. Mąż nabiera sił, jest coraz bardziej sprawny, zwiększa swoją aktywność, chociaż widać, że bywają dni, kiedy potrzebuje więcej odpoczynku i snu. Trzymanie moczu - super. Blizna się wypłaszcza, goi się ładnie. Tylko ten wynik spędza sen z oczu... Tak bardzo chciałabym, aby miał jak najmniej słabych punktów. Aby mąż miał czyste węzły... niczego innego tak bardzo nie pragnę.
Trzymajcie kciuki, proszę.
Odpowiedz
#75
Temat rozmowy będzie jeden  - wynik.
I od niego wszystko zależy.
Nie będziemy ani zapeszać ani krakać, czyli pisać co by było gdyby a co będzie jeśli.
Lekarz, który was przyjmie, powie, co wynik oznacza, jakie dalsze kroki.

Z komórki wyślij wynik na forum.
Wtedy zastanowimy się, o co pytać po południu Doktora.


Jasne, że trzymamy kciuki. Przede wszystkim, żebyście szczęśliwie dojechali.
Szerokiej drogi!
Odpowiedz
#76
Masz rację, Dunolko. Stąd też moja pustka, boję się zarówno krakać, jak i zapeszać.
Dziękujemy, do jutra!
Odpowiedz
#77
Mamy wyniki histopatologiczne męża. Niestety mają sporo słabych elementów... naciekanie torebki, naciekanie pni nerwowych, szczyt gruczołu z naciekiem i linia cięcia z naciekiem. Za to 15 sztuk czystych węzłów i niższy Gleason 3+3...
Co Wy na to? Boję się, że operacja była niedoszczętna...


Załączone pliki Miniatury
       
Odpowiedz
#78
Azja, właściwie jedyny "słaby" punkt to margines dodatni w szczycie prostaty...

To jest to miejsce, gdzie prostata łączy się z pęcherzem, czyli jakby od balonu odchodziła rurka.

Nie można odciąć tej rurki zbyt blisko pęcherza, bo może to skutkować nietrzymaniem moczu.
Nie można "wyskrobać" resztek tkanki prostaty z tego okrągłego zagłębienia, tego kącika, gdyż to są
dosłownie tkanki miękkie.
Zatem często ta okolica jest miejscem marginesu dodatniego, i/albo wznowy nowotworu.

Pozostałe punkty histopatologii są dobre, a najlepszy jest ten, gdzie Gleason określono na 3+3.
Te komórki nowotworu, aczkolwiek już patologiczne, trzymają się jeszcze razem. To dopiero "czwórki"
oddzielają się od macierzy i zaczynają wędrować, czyli mogą tworzyć przerzuty.
U męża nie ma czwórek! Super.

Pytania do Doktora?
1. Pierwsze i najważniejsze  - jakie znaczenie ma ten margines dodatni?
Na wyniku nie podano, na jakiej długości jest ten margines.

2. Czy możliwe, czy zdarzało się tak, że mimo marginesu dodatniego nie dochodziło do wznowy?
Czyli, że te resztki komórek nowotworowych "padną" same.

(Wiemy, że się zdarzało, ale spytać trzeba).

3. Kiedy zrobić pierwsze badania PSA? Jaki wynik będzie satysfakcjonujący?

4. Wiemy, że ewentualną wznowę miejscową leczy się radioterapią.
Czy konieczne jest - w razie czego  - naświetlanie całej loży pooperacyjnej, skoro wiadomo,
że resztki nowotworu są tylko w zespoleniu cewkowo-pęcherzowym?
Może brachyterapia? Stereotaksja?

Ewentualne naświetlanie i tak byłoby w Gliwicach, ale warto poznać opinię Doktora.

5. Czy oszczędzono pęczki nerwowo-naczyniowe, przynajmniej z jednej strony?
Jeśli tak  - czy brać teraz leki na ukrwienie tej okolicy?
(Takie leki przepisano Sebie).

To tak na szybko. Gdy mi coś jeszcze przyjdzie do głowy, dopiszę.
O której spotkanie z Doktorem?
Odpowiedz
#79
(20.09.2021, 14:59:32)Dunolka napisał(a): Azja, właściwie jedyny "słaby" punkt to margines dodatni w szczycie prostaty...

To jest to miejsce, gdzie prostata łączy się z pęcherzem, czyli jakby od balonu odchodziła rurka.

Nie można odciąć tej rurki zbyt blisko pęcherza, bo może to skutkować nietrzymaniem moczu.
Nie można "wyskrobać" resztek tkanki prostaty z tego okrągłego zagłębienia, tego kącika, gdyż to są
dosłownie tkanki miękkie.
Zatem często ta okolica jest miejscem marginesu dodatniego, i/albo wznowy nowotworu.

Pozostałe punkty histopatologii są dobre, a najlepszy jest ten, gdzie Gleason określono na 3+3.
Te komórki nowotworu, aczkolwiek już patologiczne, trzymają się jeszcze razem. To dopiero "czwórki"
oddzielają się od macierzy i zaczynają wędrować, czyli mogą tworzyć przerzuty.
U męża nie ma czwórek! Super.

Pytania do Doktora?
1. Pierwsze i najważniejsze  - jakie znaczenie ma ten margines dodatni?
Na wyniku nie podano, na jakiej długości jest ten margines.

2. Czy możliwe, czy zdarzało się tak, że mimo marginesu dodatniego nie dochodziło do wznowy?
Czyli, że te resztki komórek nowotworowych "padną" same.

(Wiemy, że się zdarzało, ale spytać trzeba).

3. Kiedy zrobić pierwsze badania PSA? Jaki wynik będzie satysfakcjonujący?

4. Wiemy, że ewentualną wznowę miejscową leczy się radioterapią.
Czy konieczne jest - w razie czego  - naświetlanie całej loży pooperacyjnej, skoro wiadomo,
że resztki nowotworu są tylko w zespoleniu cewkowo-pęcherzowym?
Może brachyterapia? Stereotaksja?

Ewentualne naświetlanie i tak byłoby w Gliwicach, ale warto poznać opinię Doktora.

5. Czy oszczędzono pęczki nerwowo-naczyniowe, przynajmniej z jednej strony?
Jeśli tak  - czy brać teraz leki na ukrwienie tej okolicy?
(Takie leki przepisano Sebie).

To tak na szybko. Gdy mi coś jeszcze przyjdzie do głowy, dopiszę.
O której spotkanie z Doktorem?

Dziękuję Dunolko za szybką analizę naszego przypadku. Wizyta u doktora o 18, ale pewnie będziemy tam sporo przed czasem, bo zjedliśmy obiad i nie mamy nic do roboty.
Odpowiedz
#80
Azja oczywiście największe znaczenie dla odpowiedzi, czy operacja była doszczętną, będzie pierwszy i kolejne wyniki PSA. Pierwszy to oczywiste, a te kolejne mają znaczenie, kiedy opis zawiera ryzykowne elementy histopatologii. W przypadku męża to neuroinwazja i brak marginesu przy odcięciu w górnej części gruczołu.
Znamy przypadki, że brak marginesu nie skutkował dalszą ekspansją na zdrową tkankę.
Na razie jest jak jest, a nie jest źle.
Przy usunięciu 15 węzłow jest ryzyko zastoju limfy. O to zapytajcie. Ja miałem zbiornik limfy, który przypadkiem został ujawniony w badaniu USG. Może niech doktor zrobi takie badanie w gabinecie. Ma sprzęt, to warto to wykorzystać.
O wiązce nerwowo-naczyniowej Dunolka wspomniała.
To chyba wszystko. Bądźcie mimo wszystko optymistami. Mniejsza wartość Gleasona już jest na plus.

Pozdrawiam
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości