Mój mąż 45 lat
#21
(27.06.2021, 21:33:14)Azja napisał(a): Zastanawia mnie jeszcze kwestia czasu - te min. 8 tygodni od biopsji... czy operacji robotycznej to nie dotyczy?

Taka karencja od biopsji do zabiegu powinna dotyczyć każdej z metod, a dodam tylko, że również badań obrazowych (TK, MRI, USG).
To jest czas z marginesem (tygodnia, dwóch) bo proces gojenia może różnie przebiegać. To indywidualna predyspozycja powoduje, że u jednych rany się goją "jak ma psie" a u innych pobiopsyjne krwiaki były widoczne grubo po 6 tygodniach (tak było u mojego brata).

Czy wszyscy operatorzy się do tego stosują? 
Jak widać nie.
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#22
Dziękuję za wszystkie uwagi. I także życzenia szczęścia, którego w nadmiarze nigdy dosyć.
Może ktoś jeszcze coś chciałby nam ze swojego lub znajomych doświadczenia napisać? Bardzo krzepią nas wszelkie pozytywne informacje.
Odpowiedz
#23
Ten minimalny czas - 8-10 tygodni  - między biopsją a operacją wydaje nam się pewnikiem,
"bo musi się wygoić". Tak było w przypadku każdego z forumowiczów, który przeszedł prostatektomię.
Rzuciłam okiem na fora amerykańskie  - tam też jest podobnie, a lwia część Amerykanów operuje się
robotem daVinci.

Ale to jednak nie jest pewnik  - te 8-10 tygodni.
Oto analiza wpływu czasu od biopsji do operacji na  komplikacje pooperacyjne, zachowanie funkcji po operacji,
no i na wyniki onkologiczne, na przykładzie kilku tysięcy pacjentów.
Okazuje się, że operuje się pacjentów już nawet 3 tygodnie po biopsji.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6786103/
Ciekawa lektura.

Wniosek dla "nowych":
Krótki czas między biopsją a operacją, czyli mniej niż te "nasze" 2 miesiące, łączy się z większymi
komplikacjami pooperacyjnymi.
C.B.D.U.
Inaczej mówiąc  - operując wcześniej, lekarz nie popełnia błędu w sztuce, ale to we własnym interesie pacjenta jest zadbać o swoją, dosłownie d.

Ja chciałabym zwrócić uwagę na inny aspekt wizyty u doktora Siekiery.
Dobry lekarz uspokoi pacjenta, ale też odpowiednio go "ustawi", by  zapewnić jak najszybsze, jak najlepsze leczenie.
Owszem, pacjent kwalifikuje się do każdego typu operacji, ale doktor preferuje operację otwartą, u siebie.
Znając język, którego używają lekarze, rozumiem, że doktor uważa, że ma przed sobą pacjenta wysokiego ryzyka.
I chodzi przede wszystkim o wiek.

Doktor Siekiera wie, co mówi.
Ktokolwiek zoperuje tego pacjenta, najlepiej by była to operacja otwarta, u dobrego specjalisty, w ośrodku, pod którego opieką pacjent zostanie.
Odpowiedz
#24
Dziękuję Dunolko, rzeczywiście ciekawe opracowanie.
My też intuicyjnie wyczuliśmy, że dr wie, co mówi, dlatego decyzja została podjęta. Podjął ją mąż, a ja, że strachu, tylko pokiwałam głową, że się z nim zgadzam.
Odpowiedz
#25
Ja w 2013 kiedy po raz pierwszy zameldowałem się u doktora Siekiery, byłem tak oszołomiony usłyszanymi informacjami, że praktycznie zapomniałem zapytać doktora, czy operacja będzie laparoskopową, czy klasyczną.
Na następnej wizycie oczekiwałem potwierdzenia i kiedy usłyszałem, że będzie to prostatektomia z dostępu nadłonowego z usunięciem węzłów miednicy mniejszej i ewentualnym oszczędzaniem pęczków n-n, to ulżyło mi mruganie, puszczanie oczka
Miałem uczucie dobrze umówionej roboty.
Wykonawca wie co ma robić, a ja wiem, że mogę mu ufać i spokojnie się szykować do przyjazdu na umówiony termin.

Pozdrawiam
A.
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#26
Azja, może jednak jeszcze konsultacja u doktora Słojewskiego w Szczecinie w sprawie możliwości daVinci?
Ten lekarz umie operować wszystkimi metodami, więc i doradzić może.
Odpowiedz
#27
W Szczecinie mają da Vinci od około roku... więc póki co, raczej zdobywają doświadczenie. 
Konsultowaliśmy się jeszcze z jednym wrocławskim lekarzem, który operuje klasycznie i da Vinci - co prawda tylko telefonicznie - także akcentował doświadczenie operatora, bez względu na metodę...
Odpowiedz
#28
Aha, czyli w zasadzie macie już komplet konsultacji.
Teraz czas na (trudny) wybór.
Cokolwiek (kogokolwiek) wybierzecie, będziemy was wspierać całym sercem.

Pamiętam, że gdy już dokonaliśmy wyboru lekarza, gdy data operacji została ustalona, spłynął na nas spokój.
Odpowiedz
#29
Witajcie.
To był trudny czas dla nas, bardzo trudny.
Mąż zdecydował się na operację u dra S. W Bydgoszczy, RP metodą otwartą. Jutro jedzie na wizytę do CO do doktora, w celu kwalifikacji do zabiegu i wykonania niezbędnych badań. No i powinniśmy poznać także termin operacji. Denerwujemy się już bardzo tym upływającym od diagnozy czasem.
Proszę Was o pomoc, o co mąż powinien zapytać doktora na jutrzejszej wizycie? Będę wdzięczna za wszystkie sugestie.
Odpowiedz
#30
Znając zwyczaje na uro-onkologii w Bydgoszczy, można założyć, że operacja odbędzie się mniej więcej
po dwóch tygodniach od tej jutrzejszej wizyty kwalifikacyjnej.

Jeśli będzie okazja porozmawiać z Doktorem, dopytajcie o następujące kwestie:
1. Ile węzłów będzie usuniętych?
Doktor Salwa też sugerował poszerzoną limfadenektomię. Czyli obaj Mistrzowie zgadzają się, że trzeba tych węzłów  wyciąć jak najwięcej. Ale ile? 20? 30?
Jak się nietrudno domyślić, więcej węzłów wyciętych, to trudniejsza rekonwalescencja.
Pacjent powinien wiedzieć, co go czeka.
2. Czy oszczędzenie jednych przynajmniej pęczków naczyniowo-nerwowych jest raczej pewne?
3. Kto, oprócz Doktora, będzie w zespole operującym?
Zawsze operuje zespół, czyli w agendzie jest nazwisko i innego lekarza, ale wszystko odbywa się pod kierunkiem Mistrza. Mistrz dobiera sobie uczniów na miarę swoich wymagań, zatem i do niech można mieć zaufanie.
Wiemy też, że najbardziej trudnych cięć dokonuje sam Mistrz. Ale tzw. haki ktoś musi trzymać.

Doktor S. słynie z tzw. złotych rąk, zatem bądźcie dobrej myśli.
Inne pytania zadacie doktorowi po operacji.
Przede wszystkim, kogo we Wrocławiu poleci do dalszej opieki nad pacjentem.
(Chirurdzy są jak pianiści, ci najlepsi z różnych miast znają się nawzajem).
Oczywiście, możecie leczyć się i tu i tu. Miejmy nadzieję, że  żadne leczenie nie będzie już potrzebne, tylko właśnie kontrola, opieka.
Odpowiedz
#31
Dziękuję bardzo, Dunolko. I za rady, i za wsparcie. To dla mnie bardzo cenne, pozwala poczuć się pewniej w tej bylejakiej, co tu dużo mówić, sytuacji życiowej. Z całej siły wierzymy w te "złote ręce" dra S., a ja po cichu marzę o tym, aby ten pierwszy wystrzelony pocisk okazał się skuteczny.
Gdyby coś jeszcze przyszło Tobie, Wam, do głowy, to bardzo proszę... piszcie.
Odpowiedz
#32
Ze swoich rozmów z doktorem Siekierą pamiętam, że byłem pod wrażeniem profesjonalizmu i pozycji jaką prezentował w CO. Oczywiście to w tym dobrym znaczeniu... coś na kształt guru. Trzeba przyznać, że ma charyzmę i czuję się, że to nie pierwszy lepszy doktor z CO.
Praktycznie poddałem się planowi leczenia, który mi doktor wyznaczył. Chyba nawet nie pytałem o to, o czym wspomniała Dunolka. Ale i moja wiedza o CaPie i leczeniu była wtedy minimalna.
Wszystkiego się uczyłem z dnia na dzień. Niektórzy uważają, że zbyt dużo wiedzy przeszkadza, powoduje mętlik w głowie, wzbudza niepokój. Mnie wejście w temat pozwoliło szerzej spojrzeć na naszego wroga.
Jak już będziecie mieli wyznaczony termin, to czas przyśpieszy. Będziecie musieli wybrać sposób przygotowania sie do dnia operacji.
Ale o tym w odpowiednim czasie.

Pozdrawiam
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#33
Melduję, że już po wizycie. Była błyskawiczna. Mąż jutro nie będzie miał badań, wraca do domu. W najbliższy piątek musi przyjechać znowu do CO na scyntygrafię (obawiam się tego badania bardzo, mam nadzieję, że ono nic złego nie pokaże). A potem ma czekać na telefon, kiedy powinien zgłosić się na badania przedoperacyjne. Termin operacji zostanie dopiero wyznaczony. Doktor podkreślał, że tkanki po biopsji naprawdę muszą się porządnie wygoić, że jest to konieczne do swobodnego operowania. Cytat z doktora: operacja będzie jeszcze w sierpniu.
Nie powiem, chyba jestem trochę zawiedziona, że to wszystko tak długo trwa. Najbardziej boję się, że rak zdąży wyjść z torebki. Albo ponaciekać. Albo jeszcze coś innego... Mąż coś wspomniał, że na tym skierowaniu na badania ma zapis cito, więc może one nie będą jakoś bardzo odwleczone w czasie.
Mimo wszystko... boję się.
Odpowiedz
#34
Scyntygrafię robią standardowo, bo tak system wymaga. Przy niskim PSA, to raczej kolejny punkt programu do zakreślenia.
Ewentualnie przygotujcie dokumentację, lub przypomnijcie sobie jakieś incydenty dotyczące kości, stawów, bo w badaniu jako podejrzane, pojawia się wszystko związane z urazami. Jeśli mąż miał takie incydenty, to może to pomoc w interpretacji niejednoznacznego obrazu.
Badanie przedoperacyjne to spotkanie z kardiologiem i anestezjologiem (w razie potrzeby z lekarzem innej specjalności). Zabieg jest w pełnej narkozie i na niej skoncentruje się lekarz przeprowadzający konsultację. Kolejka do badań jest zawsze spora i jeśli nie wyznaczają godzin, numerków, to lepiej uzbroić się w cierpliwość.

Pozdrawiam
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#35
Scyntygrafia  za 4 dni, opis powinien być szybko, wtedy ustalą termin operacji.
Jeszcze kilka lat temu przy podobnym wyniku biopsji i podobnym poziomie PSA, nie dawano skierowania na scyntygrafię, "bo nic nie wykaże".
W jednym przypadku na sto coś jednak wykazuje, dlatego od startu systemu DILO scyntygrafia jest standardem
dla wszystkich nowo zdiagnozowanych.
Moim zdaniem najważniejszy plus takiej "wstępnej" scyntygrafii jest taki, że stanowi bazę porównawczą dla
ewentualnych przyszłych scyntygrafii. Dlatego warto ją zrobić w ośrodku, pod którego opieką pacjent pozostanie
(ten sam sprzęt etc.).

Nie wiem, czy poczytaliście, na czym polega scyntygrafia, czego się po  niej spodziewać, no i jakie
środki ostrożności trzeba zachować.
W skrócie  - w kroplówce wstrzykuje się pacjentowi radioznacznik, który gromadzi się w takich miejscach w kośćcu,
w których zachodzą procesy naprawcze.
Scyntygrafia jest badaniem bardzo czułym  - pokaże wszystkie takie miejsca, gdzie organizm "naprawia szkody" w kościach ("zwiększone gromadzenie radioznacznika").
Ale nie jest specyficznym  - scyntygrafia "nie wie" dokładnie , czym te zmiany w kościach są spowodowane, nowotworem, urazem, czy zwyrodnieniami.
Dlatego każdy dawny uraz będzie się "świecił" w scyntygrafii.

Bardzo ważne: organizm pacjenta wydala ten radioznacznik bardzo powoli, nawet dwie doby;
w tym czasie pacjent "świeci". Dlatego w tym czasie nie powinien kontaktować się z dziećmi ani kobietami w wieku rozrodczym. Przed badaniem pacjent dostaje ulotkę, która o tym informuje, ale warto wcześniej o tym wiedzieć, by  jakoś te dwa dni życia rodziny zorganizować.

Azja napisał(a):chyba jestem trochę zawiedziona, że to wszystko tak długo trwa.

Tak, że kogo nie boli, temu powoli.
Ale nie zapominajmy też, że co nagle, to po diable.

Dobrze też wiedzieć, że ten nowotwór jest inny, niż wszystkie.
W stosunku do innych nowotworów obowiązuje zasada im wcześniej, tym lepiej.
Ale chyba tylko raka prostaty na początku wcale się nie leczy a nawet nie uważa za stan chorobowy (Gleason 1 i 2),
chyba tylko w raku prostaty często radzi się tzw. baczną obserwację przez długi czas zamiast radykalnego leczenia.


My jednak  wiemy swoje i zwyczajnie boimy się, że akurat właśnie w ciągu tych kilku tygodni rak "wyjdzie za torebkę", przerzuci się gdzieś, więc zależy nam na czasie.
Gdyby lekarz mógł być szczery, to powiedziałby brutalnie, że rak, który w ciągu kilku tygodni potrafi wyjść i przerzucić się, jest tak agresywny, że w starciu z nim nie mamy żadnych szans, więc te kilka tygodni i tak nie miałoby żadnego znaczenia.,
Całe nasze działanie opiera się na rachunku prawdopodobieństwa, że dany pacjent należy do 99% tych pacjentów,
u których rak rośnie bardzo powoli i tych kilka tygodni nie ma żadnego znaczenia, ale tym razem w sensie pozytywnym.

Azja, wszyscy tu doskonale was rozumiemy, bo przeżywaliśmy to samo.
Koledzy z forum często porównują walkę z tym rakiem do strzelania do wroga, ważne jest więc, by mieć
dość naboi w zapasie. Jest ich sporo, wy macie jeszcze wszystkie, pierwsze dwa zabójcze dla raka.

Martwić się będziemy, gdy zostanie ostatni...
Odpowiedz
#36
Dziękuję Wam bardzo.
Poczytaliśmy o scyntygrafii, wiemy, że jest badaniem niespecyficznym i pokaże wszystko, co się działo z koścem. Jedyne, co trzeba potwierdzić, to kwestia kontaktu z dziećmi po badaniu. Na stronie CO nie ma o tym słowa, a rzeczywiście powinniśmy to wiedzieć wcześniej. Nasi synowie mają 9 i 13 lat...
No nic, pozostaje wierzyć, że ten okres oczekiwania również jest po coś. I że rzeczywiście, co nagle, to po diable. I tym optymistycznym akcentem mówię dobranoc zadowolenie, uśmiech
Odpowiedz
#37
W zasobach naszego forum jest też artykuł on scyntygrafii. Ochrona dzieci przed czynnikiem promieniotwórczym dotyczy chyba tych najmniejszych, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże i lepiej unikać dłuższego i bliskiego kontaktu nawet z tymi starszymi.
https://rakprostatypomoc.pl/showthread.php?tid=323

Pozdrawiam
A.
Odpowiedz
#38
Dzięki, Armands.
Mąż dodzwonił się do Zakładu Medycyny Nuklearnej w Bydgoszczy, otrzymał informację, że trzeba unikać kontaktu z dziećmi przez 6 godzin po podaniu izotopu, szczególnie z tymi poniżej 10 roku życia. W naszym DCO też potwierdzili, żeby nie kontaktować się z dziećmi i kobietami w ciąży do końca dnia, w którym było przeprowadzone badanie.
Postaramy się, żeby mąż nie miał kontaktu z chłopakami około doby. Tyle jesteśmy w stanie zrobić.
Odpowiedz
#39
Przy pierwszej scyntygrafii, 12 lat temu, mąż otrzymał zalecenie, by nie kontaktować się dziećmi i kobietami w ciąży
w ciągu pierwszej doby po badaniu. O ile pamiętam, chodziło chyba o branie małych dzieci na kolana.
Ulotka sprzed 3 lat to już wyższe wymagania - unikanie kontaktu  z dziećmi, młodzieżą, kobietami w ciąży przez 48 godzin, dwukrotne spuszczanie wody w toalecie po oddaniu moczu, a także niesikanie byle gdzie...
Odpowiedz
#40
Hmm, to może się uda jeszcze choć trochę ten czas bez kontaktu wydłużyć. Swoją drogą, zwariować można, bo na ten temat jest podawanych mnóstwo sprzecznych informacji...
Pozdrawiam serdecznie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości