Mój mąż 45 lat
#1
Dzień dobry.
Mój pierwszy post na forum będzie na pewno bardzo chaotyczny, choćby ze względu na fakt nieposiadania opisów wszystkich badań, ale także ze względu na szok, jaki wywołała diagnoza męża. 
Mąż w maju zrobił badanie PSA,  wynik 5,6 ng/ml. Po dwóch tygodniach powtórka, PSA 5,4 ng/ml, wtedy zrobił też z tej samej próbki fPSA i stosunek jednego do drugiego wyniósł 15%. 
Ja już wtedy podejrzewałam, że to RGK. Wstępne potwierdzenie nastąpiło już podczas badania mpMRI w dniu 28.05.2021, na które udało nam się szybko zapisać do szpitala Medicover i skonsultować z dr Pawłem Salwą. 
Nie mam niestety opisu rezonansu, ale uwidoczniła się tam zmiana ok 15 mm, położona obwodowo, dotykając torebki, ale jej nie przekraczając. 
Węzły na MRI wyglądały wg dra na czyste (wg dra potwierdził to też radiolog). 

W dniu 1.06 mąż miał wykonaną biopsję fuzyjna, wyniki dr zrelacjonował nam wczoraj w rozmowie telefonicznej (opis mąż ma wkrótce otrzymać, wtedy wkleję załącznik). 
Wynik to RGK w lewym płacie, 2 ogniska, jedno większe widoczne na rezonansie, drugie mniejsze (nie dopytałam z szoku, czy adenocarcinoma), skala Gleason 7 (3+4). Pobrano 22 wycinki, z czego raka znaleziono w 5, stopień zajęcia od 10 do 90%. 
Pytałam dra o ew. nacieki,  przekroczenia torebki, bo obawiam się tych 90%, ale nie stwierdzono. 
Dr daję szansę na wyleczenie, radykalna prostatektomia ze wspomaganiem da Vinci, z rozszerzoną limfadenektomią mogłaby się odbyć 7.07. 

W piątek mamy jeszcze konsultację u dra Siekiery w Bydgoszczy.  Właściwie nie wiem, o co go zapytać. Chyba najbardziej męczy mnie sprawa ewentualnej niedoszczętności zabiegu. 
Dr Salwa powiedział, że podczas operacji oceni, czy zachowywać wiązki nerwowo-naczyniowe po tej lewej stronie.  Omówiliśmy temat z mężem i najważniejsze jest dla nas pozbycie się raka, pozostałe sprawy są nieistotne. Boję się ryzykować... 

Mam prośbę o ukierunkowanie nas nieco w działaniach. Forum przekopałam, znalazłam mnóstwo informacji, porad. 
Niestety strasznie się boję o męża, a strach nie jest dobrym doradcą. Wiem też, że trzeba działać szybko, bo ta większa zmiana dotyka torebki i nie ma czasu na zbytnią opieszałość...
Odpowiedz
#2
Azja, witaj wśród nas!

Na postawie informacji z postu,  wiemy o sytuacji twego męża, co następuje:

1. PSA 5.6, wolne 15%.
Najprawdopodobniej jest zwykła adenocarcinoma prostatae. Gdyby były to inne komórki, lekarz od razy by powiedział.

2. Gleason 3+4, ciągle średnia złośliwość, chociaż tych "czwórek" to my nie lubimy.
Nie wiadomo, ile tych czwórek jest, tzn. jaki stanowią procent całości.
Może w opisie zostanie to wyszczególnione.

3. Są dwa ogniska raka, przede wszystkim w lewym płacie.

4. Raczej nie ma przekroczenia torebki prostaty, chociaż jedno ognisko do torebki dochodzi.

5. Okoliczne węzły chłonne niepowiększone.
 
6. Nie ma nic o naciekaniu przestrzeni okołonerwowych i naczyń krwionośnych, zatem raczej tego nie ma.

7. Lekarz wspomina o szansie ocalenia pęczków nawet z lewej strony. Rozumiemy więc, że pęczki z prawej
zostaną ocalone na pewno.

7. Nie wiemy, ile pacjent ma lat, jaki jest jego stan ogólny, czy wcześniej miał już jakieś problemy z prostatą.


To są dane  z rezonansu i biopsji saturacyjnej, czyli dane w miarę dokładne. Oczywiście, ewentualna operacja zweryfikuje te dane. Tak czy owak sprawa jest do wyleczenia.


Mówi się, że rak prostaty nie powinien przerażać, bo rośnie powoli etc., ale wszyscy, których znam byli przerażeni, zatem  rozumiemy cię doskonale.
Od razu jednak mówimy, że macie trochę czasu na decyzję o leczeniu. Okolice prostaty potrzebują kilka tygodni  na wygojenie się po biopsji, zanim się znów je pokroi. Zwykle czeka się ok. dwóch miesięcy od biopsji do operacji.

Wchodzi w grę nie tylko operacja, ale też któraś z nowoczesnych  form radioterapii.
Warto by skonsultować przypadek z dobrym specjalistą radioterapeutą.
Jak już pewnie wiesz, my polecamy konsultacje u trzech niezależnych specjalistów. Macie już dra od daVinci, doktora od operacji otwartych i laparoskopowych, czyli ten radioterapeuta bardzo by do kompletu pasował.

W piątek jedziecie do dra Siekiery, który operował wielu pacjentów z naszego forum, i który cieszy się naszym zaufaniem.
Czyli wybraliście najlepszy z możliwych adresów do konsultacji.
O co go pytać?
O to, jakie leczenie proponuje. Czy ze względu na bliskość ogniska raka i torebki prostaty nie bezpieczniejsza byłaby radioterapia. Jak jest szansa na ocalenie pęczków przy zwykłej, nierobotycznej operacji.
Jakie jest jego zdanie o operacji robotem. Czy z operacją trzeba się śpieszyć, czy te wymagane dwa miesiące odczekać.

Nie bądźcie zdziwieni, gdy od urologów usłyszycie wiele krytycznych zdań o operacji robotem. Nowe zawsze przyjmuje się z oporami. Ważne, czy krytykuje się takie operacje w ogóle, czy tylko w tym konkretnym ośrodku.

Skoro rozważacie operację w Medicover w Warszawie, poczytaj o operacjach tam przeprowadzonych.
Na zaprzyjaźnionym forum jest specjalny wątek, poświęcony operacjom przeprowadzonym w większości w tym ośrodku.
https://rak-prostaty.pl/viewforum.php?f=71

Przeczytaj historie pacjentów o wyjściowych parametrach podobnych do tych u twego męża.
Zwróć uwagę na takie aspekty, jak marginesy dodatnie, wysokość pooperacyjnego poziomu PSA,
zachowanie funkcji seksualnych i trzymanie moczu. A także na samopoczucie pacjentów po operacji.
Po daVinci  pacjent powinien szybko wrócić do sprawności, bo po to wymyślono robota, by pacjent nie  cierpiał zbyt długo bólu, nie krwawił, by czuł się w miarę dobrze.

Mamy na forum pacjenta zoperowanego daVinci za darmo, czyli na NFZ  - to Sebek.
Na razie czuje się wzorcowo, ale najważniejszy będzie wynik histopatologii i pooperacyjnego PSA.
Odpowiedz
#3
Azja witaj na forum.

Na podstawie przedstawionych informacji postaram się skomentować obraz sytuacji. Dla ułatwienia zrobię to w punktach
1. Rak został stwierdzony na podstawie przeprowadzonej biopsji.
2. Utkanie raka w gruczole jest poważne (do 90%) ale obejmuje jeden z płatów.
3. Według przytoczonych przez ciebie fragmentów opisu, komórki dochodzą do torebki gruczołu, ale jej nie przekraczają.
Oczywiście to ryzykowna opinia ekspertów i dopiero histopatologia pooperacyjna może dać 100% pewność takiej diagnozy.
4. Gleason 7 (3+4) to to nowotwór średnio zróżnicowany. U męża dominują 3... i to lepsza sytuacja niż (4+3).
5. Miejmy nadzieję, że to faktycznie rak gruczołowy (adenocarcinoma), zwykle wywodzący się z nabłonka obwodowej części gruczołu.
6. PSA jest stosunkowo niskie, ale możliwe, że mąż brał leki na przerost prostaty (tego nie wiemy) a niektóre z nich mogą obniżyć poziom markera.
Bywa też tak, że rak się rozwija przy niskim poziomie PSA i możliwe, że tak było w przypadku męża. Duże utkanie w gruczole przy niskim poziomie PSA mogłoby o
tym świadczyć.
7. Postawiliście na operatorów z górnej półki.
Jeden z nich reprezentuje wieloletnie doświadczenia operatora w ośrodku, które specjalizuje się w operacjach klasycznych. Można uznać, że wie, co trzeba będzie
zrobić i ma do tego dobrą rękę. Potrafi przedstawić sytuację tak jak ona wygląda, bez owijania w bawełnę, ale też nie obiecuje rzeczy niemożliwych.
Jak widać z mojej stopki, to on był moim operatorem. Na drugiej wizycie, bo wtedy miał wgląd w wyniki badań przedstawił mi szczegółowy plan, który później
zrealizował. Oczywiście to była skomplikowana operacja i ostatecznie doktor Siekiera miał podjąć ostateczną decyzje, co ciąć, a co zostawić.

Drugi z nich posługuje się narzędziem, które daje pewną przewagę nad operatorem klasycznej prostatektomii. Może ma lepszy podgląd (obraz 3D w powiększeniu)
ale to nadal taka sama prostatektomia jak klasyczna, czy laparoskopowa. Robot DaVinci nie daje 100%, czy nawet 80% pewności skuteczności.
Obserwujemy przypadki niedoszczętnych operacji robotowych i tak samo wynikają ze złej oceny sytuacji, czy też skomplikowanych czynności, które wchodzą w
zakres zabiegu (usunięcie gruczołu, pęcherzyków nasiennych, węzłów miednicy mniejszej, czy odseparowanie wiązki naczyniowo-nerwowej odpowiedzialnej za
wzwód prącia) .

Kiedyś doświadczenie podpowiadało, że własnie operacje klasyczne są najbardziej pożądane, kiedy przypadek jest trudniejszy. Oko operatora ale i dotyk jego
palców pozwalał lepiej ocenić sytuację. W wypadku narzędzi na trokarach, to oko kamery jest jedynym zmysłem.

Jak widzisz, to ja skłaniałbym się do prostatektomii w bydgoskim CO.

Mam nadzieję, że trochę pomogłem. W razie wątpliwości pytaj.

Pozdrawiam
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#4
Jak zacząłem pisać odpowiedz nie widziałem postu Dunolki.
Przysięgam! zadowolenie, uśmiech

Jolu wiek jest w tytule wątku. Też miałem punkt 7 w którym wspomniałem o braku informacji o wieku męża Azji.
Odpowiedz
#5
Dziękuję za rzeczowe odpowiedzi. Mi tej rzeczowości na pewno brakuje, ale nie ukrywam, że jestem spanikowana i przerażona. Funkcjonuję, bo są dzieci do ogarnięcia i dla męża, który bardzo dzielnie się trzyma i nie chcę go dodatkowo stresować. 
Mąż ma 45 lat i nigdy na nic nie chorował, do teraz. Tym bardziej ta diagnoza to szok. Pozostałe wyniki ma wzorcowe. Nie ma żadnych zdrowotnych problemów, ciśnienie w normie, glukoza też, nie pije i nie pali. Jedynie w ciągu ostatniego roku zaniedbał aktywność fizyczną, przestał pływać i biegać i na pewno powinien schudnąć z 5-7 kg. Nigdy też nie leczył przerostu prostaty i nie brał regularnie żadnych leków. Jesteśmy z Wrocławia, ale postanowiłam, że pojedziemy wszędzie, gdzie trzeba, byle zwalczyć chorobę.
Czytam te wątki o operacjach robotycznych i jest trochę niepowodzeń. Z drugiej strony ciężko o taki sam przypadek, no i pewnie na forum rzadko trafiają Ci zadowoleni pacjenci... nie wiem, czy dobrze rozumuję.
Co do operacji klasycznej w Bydgoszczy, nie wiem, czy termin nie byłby jakiś odległy. Tego się obawiam, biorąc pod uwagę parametry choroby męża. 
Co do radioterapii, to widzę, że mąż chciałby fizycznie pozbyć się gruczołu. No i tak myślimy, że po RP, gdyby PSA nie było nieoznaczalne, można by było poddać się wczesnej RT, a w drugą stronę już nie bardzo... 
Natłok myśli mnie przerasta.
Mam opis biopsji, spróbuję wstawić.
Co jeszcze radzicie?
Odpowiedz
#6
Jak widać z opisu, który przedstawiłaś, twój mąż zalicza się do najmłodszych pacjentów, którzy doświadczają raka prostaty. Niestety takich przypadków jest coraz więcej.
Rozumiem jaki to dla was szok i co w tej chwili czujecie.
Młody wiek, kondycja męża, brak innych chorób, to wszystko powinno plusować.
Rozumiem też chęć uratowania chociaż jednej z wiązek naczyniowo-nerwowej. Miejmy nadzieję, że jest taka szansa.
Co do ewentualnego terminu operacji w Bydgoszczy, to dowiecie się na konsultacji w Bydgoszczy, ale obawiam się, że to będzie po wakacjach. Czy możecie tyle czekać? Sam nie wiem.

Gdybyś miała problem z wrzuceniem dokumentów do postu, to prześlij na moją skrzynkę e-mail armands@o2.pl

Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#7
[Obrazek: NTM7Vdm.jpg?1]

Widzę, że w porównaniu do opisów biopsji niektórych forumowiczów, coś słaby ten nasz opis. Nic jednak na to nie poradzimy...
Kwestia terminu operacji, to to jest właśnie temat, który mnie bardzo męczy. Być może nie możemy czekać zbyt długo i ryzykować.
Widziałam na stronie bydgoskiego CO cennik usług komercyjnych. Nie wiem jednak, czy wtedy można jakoś bardzo mocno przyśpieszyć termin RP i wybrać operatora. Mąż chyba wolałby operację robotyczną, ze względu na dochodzenie do siebie potem. Ja biorę pod uwagę także klasyczną RP. Jeśli chodzi o ratowanie wiązek, nic za wszelką cenę. Powiem więcej, lewy płat jest mocno zajęty, więc może uzasadnione byłoby usunięcie wiązek z tej strony? To też pytanie do dra Siekiery... Z drugiej strony po da Vinci trzymanie moczu przychodzi szybciej. To ma znaczenie, w razie konieczności poddania się wczesnej RT. 
Wiem, że nic nie wiem...
Odpowiedz
#8
Azja, rak stercza u młodszych pacjentów jest jakby bardziej agresywny. Wynika to z poziomu testosteronu, bo to paliwo dla tego typu nowotworu. Podejrzewam, że u męża problem się mógł zacząć już po przekroczeniu czterdziestki. Sebek z naszego forum w wieku 43 lat był (kilka dni temu) operowany.
U starszych pacjentów proces rozrostu raka przebiega wolniej i można sobie pozwolić na dłuższe czekanie, lub nawet na zaniechaniu działań radykalnych.
Ale u męża to zbyt ryzykowne, chyba, że mamy na uwadze najbliższy kwartał.
Opcja oszczędzenia wiązki w wypadku potwierdzonego raka w jednym płacie jest praktykowaną metodą. Nie jest to sprawa łatwa i wymaga kunsztu operatora. U mnie proces powrotu do satysfakcjonującego poziomu sprawności trwał blisko rok. Rok z posiłkowaniem się lekami na potencję. Z opisów znanych mam operacji robotowych mamy do czynienia z różnymi doświadczeniami. U jednych powrót jest szybki, u innych rozłożony w czasie. Z trzymaniem moczu podobnie.
Wiadomo, że operacja laparoskopowa, czy z pomocą robota to mniejsza rana, mniej krwi, ale młody facet jak twój mąż i ze zwykłą klasyczną wersja operacji ma pewno nie miałby problemu.
Jedzcie do Bydgoszczy i obgadajcie temat operacji. Może się uda pozyskać przychylność doktora S. A jeśli nie, to Już macie termin w Warszawie i to nie jest gorsza opcja. Zawsze powtarzam, że i szczęście ma tu wiele do zaoferowania. Życzę, abyście mieli go w nadmiarze.

Pozdrawiam
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#9
Dziękuję Armands za wszelkie cenne uwagi. Teraz nie pozostaje nic innego, jak poczekać do piątkowej konsultacji.
Odpowiedz
#10
Patrzę na ten opis biopsji i nie mogę się doliczyć ile faktycznie pobrano bioptatów. Czy 22, czy też 13? Jakoś mi to wszystko nie pasuje.
Wiele bioptatów, to praktycznie skrawki wymaganej wielkości (od 0,1 mm do 0,4 mm).
Można mieć obawy, czy w przyszłości (w histopatologii pooperacyjnej) Gleason się potwierdzi.
No cóż... to nie wasza wina.

Mam nadzieję, że razem pojedziecie do Bydgoszczy i razem wejdziecie do gabinetu. Taka dodatkowa para uszu i dodatkowe usta dopytujące o szczegóły są bezcenne.
Doktor Siekiera nie jest mrukiem i można z nim porozmawiać o wszystkich aspektach prostatektomii.

Powodzenia

Armands
Odpowiedz
#11
Jest 13, ale w tym siedem, cztery wycinki itd... nie wiem, jak to liczyć. Widziałam, że część jest bardzo krótka... 
Oczywiście jedziemy razem do Bydgoszczy, więc zamierzam wszystko dokładnie rejestrować. 
Może jeszcze jakieś pomysły, o co pytać doktora?
Odpowiedz
#12
(22.06.2021, 13:37:50)Azja napisał(a): Jest 13, ale w tym siedem, cztery wycinki itd... nie wiem, jak to liczyć. Widziałam, że część jest bardzo krótka... 
Oczywiście jedziemy razem do Bydgoszczy, więc zamierzam wszystko dokładnie rejestrować. 
Może jeszcze jakieś pomysły, o co pytać doktora?
W pierwszym poście wspomniałaś o biopsji fuzyjnej, czyli z wykorzystaniem obrazu z MRI.
Standardowo robi się 12 tzw. strzałów, w określone miejsca prostaty. W wypadku fuzyjnej można celować w podejrzane obszary. Próbowałem też rozszyfrować skróty na "mapie" prostaty, ale nie wszystkie zidentyfikowałem.
Siekiera to urolog, doświadczony operator. Jego domena to prostatektomia. Możecie pytać o szczegóły zabiegu, jego odczucie co do techniki jej wykonywania, czy też procentowych szans na zrealizowanie planu operacji. 
Ale chyba najważniejsze pytanie, to czy podejmie się zabiegu i kiedy mógłby być termin.
Na te pytania uzyskacie konkretne odpowiedzi.
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#13
Hmm, dotychczas myślałam, że biopsja fuzyjna na podstawie rezonansu, robiona w dobrym ośrodku,
to szczyt dokładności i rzetelności. Ale dobry chirurg i tak będzie wiedział, co ma ciąć...

Faktycznie, nie zauważyłam wieku pacjenta w tytule wątku.
Ogólne parametry choroby nie są tragiczne, są średnie, i gdyby pacjent był w wieku zaawansowanym,
niejeden lekarz zleciłby tzw. aktywny nadzór, czyli nicnierobienie.
Ale pacjenta młodego trzeba leczyć.

Skąd u młodego rak prostaty?
Ten rak niby żywi się testosteronem, ale choroba zaczyna się w mocno starszym wieku, gdy poziom testosteronu spada.
Zatem może ten poziom jest za niski?
Tak czy owak, przed ewentualną operacją warto zbadać poziom testosteronu.
Ponoć im więcej, tym lepiej.

Kolejne pytanie  - czy nikt w rodzinie nie chorował na raka prostaty? Dziadek, ojciec, stryj, brat?

Decyzję o sposobie leczenia podejmuje pacjent, na podstawie zdobytej wiedzy,  i na podstawie własnych preferencji.
Skoro mieszkacie we Wrocławiu, warto udać się do Gliwic, do radioterapeuty, na przykład do prof. Majewskiego.
Warto jak najwięcej wiedzieć o radioterapii, o jej plusach i minusach, nawet gdybyście wybrali chirurgię.
Taka wiedza może się w przyszłości przydać.
Skoro rozważacie operację robotem, może skonsultujcie się z prof. Słojewskim ze Szczecina.
Doktora Siekierę spytajcie o ewentualne przewagi operacji zwykłej nad robotyczną.
Przede wszystkim spytajcie, czy dotychczasowy twardy wymóg dwumiesięcznej przerwy między biopsją a operacją wciąż obowiązuje, jaki ma sens, i czy można go lekceważyć.
Jeśli finanse nie grają roli, spytajcie doktora o możliwość prywatnego badania PET PSMA w Bydgoszczy.
Pokazuje on miejsca wydzielania PSA, zatem możliwe przerzuty odległe.

Przy każdej konsultacji ze specjalistami stosujcie odpowiednie filtry, czyli pamiętajcie, że :
1. Radioterapeuci są przekonani o wyższości swojej metody i są przeciwni niepotrzebnemu "okaleczaniu" pacjenta, szczególnie młodego.
2. Chirurdzy uważają, że co wycięte, tego nie ma.
3. Lekarze, którzy biorą za operację ciężkie pieniądze, zoperują nawet wtedy, gdy to nie ma sensu.
4. Entuzjaści metod nowatorskich potrafią tym entuzjazmem zarazić.
5. Konserwatyści nie mają specjalnego zaufania do tego, co niesprawdzone.

Odnośnie słynnych wiązek, pozwolę sobie na żart, z którego kiedyś na forum się zaśmiewaliśmy: 
"Lepiej boso pasać gąski
niżli męża mieć bez wiązki".
Wniosek z tego taki, że jedna wiązka wystarczy. Słowo! Zatem bez stresu.
Odpowiedz
#14
Dziękuję Dunolko, wszystkie pytania spisuję i  będę na nich bazować podczas wizyty u doktora. 
Co do tego opisu biopsji, to myślałam podobnie jak Ty. Mam tylko nadzieję, że dr wiedział, gdzie celować i że skala jest dobrze oszacowana...
Mąż zbada testosteron i poziom wit. D, bo to mi jeszcze przyszło do głowy.
Co do rodziny męża... stryjowie nie chorowali na RGK,  ojciec też nie (choć wiemy, że ma jakiś przerost, no ale ma 70 lat), natomiast dziadek miał RGK stwierdzonego u kresu życia, z którym już nic nie robiono, dożył do 90tki. Brata mąż nie ma. Kobiety w rodzinie nie chorowały na raka piersi/jajnika.
O prof. Majewskim też myślałam. Zobaczymy, czy uda się to przeprowadzić. 
Generalnie, w głowie lęgną mi się dwa podstawowe problemy: robot czy klasyka i ew. termin operacji. Bardzo boję się wyjścia raka poza torebkę...
Odpowiedz
#15
Witam . Jestem po prostatektomi da vinci . Narazie czekam na histpatologie. Napisałem Tobie prywatną wiadomość. 
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#16
Witajcie.
Tak jak pisałam, 25.06 byliśmy na konsultacji u dra Siekiery w Bydgoszczy. Rzeczywiście to lekarz bardzo przystępny, bardzo rzeczowy i konkretny. Na wstępie zapytał, skąd pomysł zbadania się w tym wieku. Kiedy usłyszał, że to przypadek, był zdziwiony,  bo zwykle do 50tki nie zalecane jest jakoś szczególnie oznaczanie PSA, chyba, że w rodzinie występował rak. Zapytał, czy mąż chce usłyszeć, jak się leczyć, czy chce leczyć się w Bydgoszczy. Nam chodziło o obie kwestie. Mąż powiedział, że myśli też o operacji robotycznej.
Dr powiedział, że mąż kwalifikuje się do każdego rodzaju RP, otwartej, LPR, robotycznej. Powiedział, że metoda nie ma tu znaczenia, trzeba to tylko zrobić dobrze, czyli z zachowaniem doszczętności onkologicznej. Nie przekonywał do żadnego rozwiązania, ale powiedział, że w przypadku leczenia w CO, pacjent jest monitorowany, w innym przypadku pacjent po operacji zostaje sam.
Powiedział, że podjąłby się operacji męża, proponuje metodę otwartą. Kwalifikacja do zabiegu 20.07 u niego w CO, wtedy ustali konkretny termin zabiegu. Mniej więcej ok. połowy sierpnia. Podkreślił, że ten termin jest wymuszony odczekaniem po biopsji co najmniej 8 tygodni, bo gruczoł powinien się zagoić. Operowanie na zmienionej po biopsji tkance mogłoby skutkować tym, że jakościowo ta operacja byłaby gorszej jakości, niż przeprowadzona na wygojonym gruczole. Zapytałam tu o czas, czy na pewno to nie jest w przypadku męża zbyt długo. Dr powiedział, że mąż wg niego choruje od 2-3 lat i te 1,5 miesiąca niczego nie zmieni. Pytałam o tę kwestię chyba że 3 razy, bo tego obawiam się najbardziej... 
Jeśli chodzi o kwestię pęczków, wygląda, że z prawej strony mogłyby zostać zachowane, z lewej wtedy, kiedy dr nie będzie miał wątpliwości, że może to zrobić. Tu podkreśliliśmy, że dla nas najważniejsza jest kwestia onkologiczna,  kolejne są mimo wszystko drugorzędne.
Po wyjściu od dra, mąż powiedział, że poczuł spokój. I że byłby skłonny mu zaufać. 
Musimy podjąć szybką decyzję. 
Co o tym wszystkim myślicie?
Odpowiedz
#17
Witaj Azja,
Ja odpowiem Ci krótko...... Staramy się konsultować u bardzo dobrych specjalistów.... Nie tracimy czasu na przeciętniaków....,
Kto wzbudził Wasze największe zaufanie...,  niech ten próbuje rozwiązać Wasz problem.
Gdybyśmy żyli w USA, wybór byłby jasny. W Polsce ten wybór zupełnie nie jest jednoznaczny... Każda metoda ma swoje zalety, wady i ograniczenia....
Ale we wszystkich metodach: najważniejszy jest dobry, doświadczony operator i napiszę prozaicznie: dużo, dużo szczęścia....
I tego szczęścia dużo Wam życzę!
Latarnik
Ur.1960
PSA wyjściowe 09.2010 - 11,097 ng/ml
Prostatektomia Radykalna /klasyczna/, Obustronna Limfadenektomia Miednicza  
Wynik po RP   - GL. (2 + 4) pT2cN1
Korekta 2013  - GL. (4 + 3) pT3aN1, resekcja R1
PSA - 06.2011 /8 tyg. po RP/ - 0,02
Od 08.2013 - Bicalutamide 50 mg 
Od 04.2020 - Bicalutamide 100 mg
Od 04.2021 - Bicalutamide 150 mg
PSA - 07.2021 - 0,812
Odpowiedz
#18
Witaj Azja, przeczytałam  Twój ostatni wpis i mogę tylko powiedzieć, ze podobne odczucie miał mój mąż przeszło 10 lat temu , kiedy po pierwszej wizycie  zadecydował, że chce zostać pacjentem Pana Doktora. Zaufanie do tego lekarza trwa od tamtego czasu. Dzięki indywidualnemu podejściu lekarza do pacjenta, mąż po 10 latach od prostatektomii radykalnej czuje się dobrze, jeszcze niedawno był czynny zawodowo. Teraz korzysta z uroków emerytury.
Azja, wybór należy do Was. Życzę  dobrego wyboru,  a później skutecznego pozbycia się raczyska.
Serdecznie pozdrawiam, trzymajcie się dzielnie.
Odpowiedz
#19
Cytat:Dr powiedział, że mąż kwalifikuje się do każdego rodzaju RP, otwartej, LPR, robotycznej. Powiedział, że metoda nie ma tu znaczenia, trzeba to tylko zrobić dobrze, czyli z zachowaniem doszczętności onkologicznej. Nie przekonywał do żadnego rozwiązania, ale powiedział, że w przypadku leczenia w CO, pacjent jest monitorowany, w innym przypadku pacjent po operacji zostaje sam.

Z tym monitorowaniem po operacji, to chyba jakieś małe nieporozumienie.
Tu raczej chodzi o to, że wybierając prostatektomię w Bydgoszczy, mąż na kolejne kilka lat staje się pacjentem tego szpitala. Ja już siedem lat jestem tak monitorowany, mimo nieoznaczalnego poziomu PSA. Jak długo jeszcze, tego nie wiem.
Ale znam też pacjentów, którzy po leczeniu operacyjnym w Bydgoszczy, zostali przejęci przez swoje bliższe domu ośrodki. Wystarczyło dostarczyć dokumentację medyczną.
Byli też tacy, którzy każdorazowo pokonywali nawet 200-300 km w jedną stronę, aby odbyć kontrolę w bydgoskim CO.
Ja na miejscu męża wybrałbym doktora Siekierę jako operatora... i co za tym idzie operację klasyczną.
Ale przyznam, że patrzę na to zw swoim doświadczeniem, które w większości jest pozytywne.
Pozdrawiam
Armands
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml.
W ostatnim badaniu (7 latach od RP) 0,007 ng/ml
Moja historia
Wątek poboczny 

Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze.
Odpowiedz
#20
Tak, w sumie dr zapewne o to chodziło, może jakoś nieprecyzyjnie się wyraziłam. 
Zastanawia mnie jeszcze kwestia czasu - te min. 8 tygodni od biopsji... czy operacji robotycznej to nie dotyczy?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości