tata lat 67 z biopsji gleason 3+4 psa 4,59
#1
Dzień dobry,
mój tata zachorował na raka prostaty. Ma 67 lat. Póltora roku temu (luty 2024) przy okazji diagnozy drugiego raka nerki (wczesne stadium pt1a - nefrektomia częściowa) wyszło psa 4,4. Urolog zlecił RM i w kwietniu 2024 r. przyszedł wynik pirads 4 ax 6,5 mm pomiędzy pzpm a pzpl. Urolog kazał zrobić psa i przyjść z wynikiem. Tata w maju 2024 r. zrobił psa i wyszło 2,9 - bez żadnego leczenia. Urolog stwierdził, że to pewnie jakieś zapalenie i powiedział żeby przyjść za rok. Tacie nie dawało to spokoju i zbadał sobie psa jeszcze w styczniu 2025 r. i wyszło 3,01. Potem zbadał w lipcu 2025 r. i znowu 4,59. Urolog dał skierowanie na biopsję fuzyjną przezkroczową i po dwóch dniach roboczych zadzwonili ze szpitala, że przyszedł wynik - gleason 3+4, brak inwazji naczyń, nerwów i przechodzenia pozasterczowego. Urolog kazał zrobić scyntygrafię kości i jak będzie dobrze to rarp. Scyntygrafia wyszła ok i 29 października 2025 r. tata przeszedł RARP. Po miesiącu jak zadzwonił zapytać czy jest wynik to okazało się, że jest zapisany na 16 grudnia na konsultację do radioterapeuty a 18 grudnia do urologa na kontrolę. Nie widzieliśmy jeszcze wyniku, bo czekamy na tą konsultację. Jesteśmy bardzo zdenerwowani i zestresowani. Czy mogło coś wyjść bardzo nie tak przy takuch wyjściowych danych?
   
   
   
Odpowiedz
#2
Witaj Bulson na naszym forum

To kolejny przypadek, w którym lekarze zlekceważyli sobie wyniki badań. W rezonansie jest kluczowe zdanie o restrykcji dyfuzji wody i wzmocnieniu kontrastowym z oceną PIRADS 4. To już wskazywało na wysokie prawdopodobieństwo obecności klinicznie istotnego raka prostaty. Taki opis był wskazaniem do biopsji już w 2024r.

Kolejna sprawa biopsja powinna być wykonana na jak najświeższym rezonansie (nie starszym jak 6 miesięcy). Rozumiem, że była wykonana na podstawie rezonansu z kwietnia 2024? Opis biopsji jest bardzo ogólny. Nie wiemy ile pobranych bioptatów jest „zaraczonych”, ale wszystko wskazuje na zmiany ogniskowe (nie rozlane).

Teraz trochę łagodniej.

Na tym etapie wszystkie dane wspierają scenariusz choroby ograniczonej do prostaty. Samo skierowanie do radioterapeuty NIE oznacza, że „coś jest źle”.

Są tylko 3 możliwe powody:

1. Wynik hist-pat po operacji jest gotowy i są tam jakieś drobne niepewności: np. minimalny margines dodatni. To nie jest nic strasznego, w takich przypadkach radioterapia pooperacyjna jest standardem i ma świetne efekty.

2. Procedura standardowa w niektórych ośrodkach. Pacjent po RARP ma zawsze konsultację z radioterapeutą na wszelki wypadek.

3. Urolog chce mieć plan B gotowy wcześniej, żeby oszczędzić czas.

Wszystkie dotychczasowe wyniki wskazują na raka prostaty w fazie wczesnej, bez cech agresywności, bez nacieków i przerzutów. Operacja została wykonana na czas, to najważniejszy element. Szansa na całkowite wyleczenie Twojego taty jest bardzo wysoka.

Jeśli tylko dostaniecie wynik histopatologii po RARP wklej go zasłaniając dane wrażliwe.

Pozdrawiam Szewik
Odpowiedz
#3
Bardzo dziękuję za odpowiedź! 
Oczywiście, jak tylko będę miała to tutaj wkleję.
Pozdrawiam
Odpowiedz
#4
(03.12.2025, 07:59:14)bulson napisał(a):  Czy mogło coś wyjść bardzo nie tak przy takich wyjściowych danych?

Wiesz, z takim typem, jak nowotwór złośliwy, zawsze coś może pójść "nie tak".
Na przykład  - margines dodatni.

Ale  - jak słusznie napisał Szewik  - niekoniecznie jest coś nie tak.
Być może z tym radioterapeutą to są takie  nowe standardy, kto wie.

Co zrobić, by nie paść z nerwów?
1. Możecie czekać cierpliwie na wizytę, pijąc nerwosol, albo co innego.
2. Możecie zadzwonić na oddział, gdzie tata był operowany, i spytać, czy  może on odebrać wynik histopatologii pooperacyjnej.
3. Możecie wreszcie zrobić prywatnie badanie PSA. Ten właśnie wynik najprawdziwszą prawdę powie.
Już jest prawie 6 tygodni po operacji.
Odpowiedz
#5
Dziękuję bardzo za odpowiedzi.
Tata powiedział, że na razie wyników nie będzie odbierał. Jest załamany. W 2016 roku miał pierwszego raka nerki (na szczęście najniższe stadium, miał częściową nefrektomię), w styczniu 2024 roku drugi rak nerki (też najwcześniejsze stadium i też częściowa nefrektomia). Jak to powiedział tata - do trzech razy sztuka.  Mimo to miał nadzieję, że i tym razem się uda. I on i mama są załamani, mówią, że tata nie przeżyje, że nie da rady. Wyników odebrać nie chcą, mówią, że pojadą po wynik w przyszłym tygodniu.
Powiedzcie szczerze, ja wiem, że jest to tylko gdybanie, ale póki co wygląda, że tata faktycznie przegra tą walkę?
Tata od drugiej diagnozy raka nerki całkowicie zmienił dietę. Nie je mięsa, śmietany, masła, w sumie z tłustych rzeczy je ryby morskie i jogurt grecki, nie je też słodyczy. Inne wyniki bandań ma bardzo dobre, mimo, że nie ma dwóch całych nerek (bo każda trochę wycięta przez guza) to kreatyninę ma na poziomie 0,92, glukozę po śniadaniu 78, ciśnienie w porządku. 
W styczniu 2025 roku miał kontrolne tk, wycofało mu się stłuszczenie wątroby i różne torbiele w jamie brzusznej. Miał też usg jamy brzusznej w lipcu i też czysto. Wrzucam opis usg.. Czy na tej podstawie mogę mieć nadzieję, że przynajmniej przerzutów tata nie ma?
Ja też jestem załamana smutny To już trzeci nowotwór złośliwy mojego taty.
   
Odpowiedz
#6
Witaj ponownie

Oj!!!! Dlaczego tak pesymistycznie?

Bardzo ważna u Was teraz jest psychika. Pamiętaj, że nie choruje tylko Twój tata, ale cała rodzina. Wiemy co przechodzicie, bo każdy z nas ma podobne doświadczenia i na początku diagnozy miał podobne odczucia „to już jest koniec”. Teraz musicie opanować nerwy, bo na podstawie tego co już dzisiaj wiemy, to Twój tata zostanie z Wami jeszcze długie lata. Niech się nigdzie nie wybiera, bo to jeszcze nie jego czas. Powiem więcej jeżeli się okaże że choroba była zaawansowana miejscowo i ograniczona do prostaty, co sugeruje biopsja, to Twój tata ma duże szanse na całkowite wyleczenie. Jest już po operacji i pozbył się „intruza”.
Zawsze może się również okazać, że biopsja była niedoszacowana, lub rzadziej przeszacowana i w histopatologii może wyjść np. wyższy Gleason (w histopatologii pooperacyjnej badana jest cała prostata, a nie tylko bioptaty), jednak nie zmienia to wiedzy którą posiadamy na dzień dzisiejszy: brak inwazji pni nerwowych i naczyń oraz przechodzenia przez torebkę, co jest bardzo dobrym prognostykiem.

Wracając do tematu radioterapeuty. Najbardziej prawdopodobnymi scenariuszami zapisania taty na taką wizytę jest mikroskopijny margines dodatni, czego błędnie nie możecie definiować w temacie wznowy lub przerzutów, tylko niedoszczętności prostatektomii. Po prostu mógł gdzieś mikroskopijny fragment tkanki zostać, z którym radioterapia sobie poradzi. Drugim prawdopodobnym powodem może być zwykłe działanie profilaktyczne, czy rutynowe w konkretnym ośrodku.

Na koniec pójdę za poradą Dunolki i niech Twój tata oznaczy sobie po niedzieli poziom PSA. 6 tygodni od operacji minie w środę, więc już czas.

Jeszcze opis USG.
Badanie w zdecydowanej większości prawidłowe. Brak cech wznowy po operacjach nerek. Brak kamieni, brak zastoju moczu. Mały polip pęcherzyka żółciowego, zwykle wymaga jedynie okresowej kontroli USG. Prostaty już nie poruszę bo jej nie ma. Spokojnie, żadnych przerzutów.

P.S. Wiem, że łatwo doradzać komuś wyciszenia emocji, ale wszystko jest na bardzo dobrej drodze i święta powinniście spędzić w o wiele lepszej atmosferze.

Pozdrawiam Szewik
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości