09.01.2026, 19:04:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.01.2026, 19:27:21 przez zalamana.)
Czy to się może zdarzyć, że cewnik który jest założony przecieka? Leci bokiem i trzeba mieć pieluchę a i tak na podkładzie mokro. Czy ktoś miał taki przypadek?
Lekarze sprawdzali i też pod usg i mówią że tak może być ale w ARCHIWUM forum nic nie znalazłam.
I co oznacza, będzie Pan nosił cewnik dłużej bo było „trudne zespolenie”?
Przepraszam że na szybko. Rozpisze wszystko ale póki co proszę o te informacje bo się bardzo martwię.
10.01.2026, 09:30:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.01.2026, 09:35:39 przez Armands.)
Tak, tak się zdarza, że mocz spływa obok rurki cewnika. Cewniki mają swoje rozmiary co jest oznaczone kolorem i możliwe, że zostanie dobrany zbyt mały i stąd przeciek.
A zespolenie to miejsce połączenia cewki po wycięciu gruczołu krokowego. Cewka po zszyciu musi się zagoić. Na pewno wymaga to czasu i z wiekiem ten czas może być dłuższy. Lepiej dłużej utrzymać cewnik niż ryzykować nieszczelność cewki moczowej.
Pozdrawiam
Rocznik 1961
PSA WYJŚCIOWE: 09.2013 13,31 ng/ml
BIOPSJA: 10.2013 Prostatic carcinoma GS 2+2=4
PROSTATEKTOMIA RADYKALNA (klasyczna): 03.2014 w CO Bydgoszcz. Operator dr. Jerzy Siekiera.
Badanie po RP: GS 3+3=6 pT2c N0
PSA po RP: po 3 mieś. 0,028 ng/ml, od 6 m. do 6 lat od RP <0,002 ng/ml. W ostatnim badaniu (10 lat od RP) <0,006 ng/ml Koniec kontroli u urologa w CO Moja historia Wątek poboczny
10.01.2026, 09:46:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.01.2026, 09:49:22 przez zalamana.)
Bardzo dziękuję za informację. Uspokoiło mnie to. Ale jeśli mocz leci bokiem na zewnątrz to nie oznacza też, że w środku w pęcherzu ten mocz tam się za długo znajduje czy coś takiego i będzie przeszkadzał w gojeniu?
A i co ważne, było ok, do czasu naruszenia, było to czuć, takie lekkie wyrwanie. Od tamtej pory zaczęło lecieć bokiem. Ale lekarze sprawdzili, zrobili USG i mówią że tak może być że leci bokiem. To dlaczego przed naruszeniem nie leciało…
Cewnik ma taki balonik, który po zacewnikowaniu napełnia się płynem fizjologicznym. To on uszczelnia układ moczowy. Ja też miałem lekkie przeciekanie wokół rurki. Ale to było minimalnie.
Przez tydzień po operacji miałem jeden cewnik.
Szanowni, bardzo Wam dziękuję za poświęcony czas i odpowiedzi.
Mój najwspanialszy Dziadek miał operację w środę. Cały ten dzień przespał, otwierał oczy i zaraz znowu zamykał. Był bardzo zmęczony. Miał opuchniętą twarz, nie uprzedzano, że tak może być i trochę strachu się najadłam, że mi podmienili dziadka. A to przez tę pozycję do operacji, więc warto wiedzieć. Wstawiam poniżej wypis ze szpitala.
Po operacji Dziadek obudził się oczywiście z założonym cewnikiem. Kolejnego dnia przy mierzeniu ciśnienia, została mu przypadkowo pociągnięta rurka od cewnika
Dziadek to poczuł. Potem spacerował po korytarzu i zaczęło mu przeciekać bokiem. Wieczorem sprawdzono pod USG i coś tam zrobiono ale Dziadek nie wie co, niby słyszał „dodaj 50” ale to nie jest możliwe, raczej „5.0”, ale nie wiem, to tylko domysły i gdybanie.
W każdym razie pierwszy lekarz nie potrafił Dziadkowi „dopchnąć” rurki, w końcu przyszło 3 lekarzy i zdecydowano, że zobaczą pod USG, coś zrobili ale nie wiemy co.
Lekarz prowadzący i operator powiedzieli, że tak może być.
OPERATOR POWIEDDZIAL, że było TRUDNE ZESPOLENIE. Czy to jest częste? Czy to już jest jakieś powikłanie, które świadczy o tym, że Dziadek nie będzie trzymał moczu w przyszłości?
Również, czy ta nieszczelność cewnika powoduje, że to trudne zespolenie gorzej się goi?
Dlaczego w wypisie nie ma mowy o nieszczelności ani o trudnym zespoleniu?
Co to znaczy, będzie jakaś duża blizna, mała? To zespolenie może się rozejść?
Obecnie dziadek oprócz cewnika nosi pieluchę i leci do worka ale też przy wstawaniu czy kasłaniu dosyć sporo moczu nie trafia do rurki a obok. Czy to ma wpływ na ranę w środku? Czy ta pielęgniarka mogła coś naruszyć poważnie gdy pociągnęła za tę rurkę od cewnika?
Dlaczego nie wymieniono cewnika na większy? Nie chcą tam grzebać po operacji?
Operator powiedział, że wszystko poszło dobrze a jednocześnie że było trudne zespolenie i cewnik 3 tygodnie. Tak bardzo się martwię.
Kiedyś była taka tendencja, że kierowane takie przypadki od razu do terapii uzupełniającej, teraz się czeka.
Tak trzeba zrobić, na spokojnie, bo parametry nie są złe, główna masa guza usunięta. Oznaczyć PSA po 6 tyg.
Naciek jakiś mały widać był, troszkę przechodzony rak, w razie co, RT ratująca to załatwi.
Ciężko powiedzieć, czy dało się zawalczyć o ten margines, pacjent nie dostaje nagrania operacji, które mógłby później skonsultować. O ile to w ogóle była operacja robotyczna (da Vinci)?
Generalnie byłbym dobrej myśli.
Pzdr
R
ur. 1971 PSA:1,31/2018, 1,50/2019, 1,20/2020, 17,122/04.06.2024, 4,859/19.06.2024, 2,639/02.07.2024, 2,497/10.07.2024, 1,975/29.07.2024, 1,422/13.08.2024, 1,357/27.08.2024, 1,403/23.09.2024, 1,354/14.10.2024, mpMRI (ECZ) - 22.10.2024 Zmiana PIRADS 4 i 3 Szczepienie COVID19 - 30.10.2024 1,470/04.11.2024, 1,742/18.11.2024, 1,648/04.12.2024, 1,557/19.12.2024, mpMRI (QUADIA) - 16.01.2025 Zmiana PIRADS 4 i 3 1,657/30.01.2025, Biopsja fuzyjna przezkroczowa 12.02.2025 (rak gruczołowy zrazikowy Gleason 6(3+3) oba płaty) bpMRI (QUADIA) Whole Body, bez istotnych zmian. 1,734/21.03.2025, 1,689/08.04.2025, RARP (da Vinci) bez limfadenektomii z zaoszczędzeniem pęczków / 18.04.2025 dr. M. Mokrzyś z asystą dr. T. Rynkiewicza
Ale ja nie rozumiem, profesor kazał obserwować, mały raczek, a tu wyszedł rak poza torebkę. Gdyby się nie zdecydować na radioterapię to ile to może się rozwijać? Jeśli radio taka sama jak bez operacji to może lepiej jechać gdzieś na CyberKnife, żeby nie uszkodzić okolicznych tkanek? Czy byłaby adnotacja o konsylium gdyby lekarz nie myślał o radio?
Jestem ciekaw jednego, mając tę wiedzę którą masz, usiedliście z operatorem przez zabiegiem i ustaliliście sposób cięcia? Oglądaliście wspólnie RM? Coś Wam tłumaczył?
Rozmawialiście gdzie i w których miejscach, trzeba dochować szczególnej staranności przy zachowaniu bezpiecznych marginesów?
Niestety, gro "sław" albo się nie zna, ale maja to w nosie i przed operacją w ogólnie nie patrzą na RM. To masakryczne jest. I nie mam na myśli tylko jednego nazwiska, na które zgrzytam zębami.
Nie wydaje się, że tego raka było dużo i szansa, że wszystko skończy się tu OK jest bardzo duża. Może i przez kilka lat to PSA fluktuować na niskim , aczkolwiek oznaczalnym poziomie.
Na teraz zachować spokój i podjąć rehabilitację, jeżeli jest konieczna. Jak trzymanie moczu?
Pzdr
R
ur. 1971 PSA:1,31/2018, 1,50/2019, 1,20/2020, 17,122/04.06.2024, 4,859/19.06.2024, 2,639/02.07.2024, 2,497/10.07.2024, 1,975/29.07.2024, 1,422/13.08.2024, 1,357/27.08.2024, 1,403/23.09.2024, 1,354/14.10.2024, mpMRI (ECZ) - 22.10.2024 Zmiana PIRADS 4 i 3 Szczepienie COVID19 - 30.10.2024 1,470/04.11.2024, 1,742/18.11.2024, 1,648/04.12.2024, 1,557/19.12.2024, mpMRI (QUADIA) - 16.01.2025 Zmiana PIRADS 4 i 3 1,657/30.01.2025, Biopsja fuzyjna przezkroczowa 12.02.2025 (rak gruczołowy zrazikowy Gleason 6(3+3) oba płaty) bpMRI (QUADIA) Whole Body, bez istotnych zmian. 1,734/21.03.2025, 1,689/08.04.2025, RARP (da Vinci) bez limfadenektomii z zaoszczędzeniem pęczków / 18.04.2025 dr. M. Mokrzyś z asystą dr. T. Rynkiewicza
Operator chciał płytę w szpitalu na przyjęciu do szpitala, operacja na drugi dzien. Powiedział wczesniej na wizycie, ze najpierw onkologicznie patrzy a potem reszta. To na NFZ ktos omawialibyśmy z pacjentem pokazując mi coś? Brzmi jak prywata za granicą i coś nieosiągalnego.
Trzymanie moczu nie wiem, jest cewnik i ma być 3 tyg bo „bylo trudne zespolenie”. Przeczytaj proszę opis z operacji który wcześnie wkleiłam i może doradzisz coś mądrego…
15.01.2026, 16:57:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.01.2026, 17:03:53 przez zalamana.)
Wybraliśmy Gorzów i ordynatora
Ale naprawdę z opisu operacji jest tak źle? Sprawdzano zespolenie…
Sprawdzałam w wielu źródłach doświadczenie i zaufałam. Czy po opisie operacji wygląda że źle zrobiłam? Prosze spojrzeć w załącznik
15.01.2026, 17:13:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.01.2026, 17:45:22 przez zalamana.)
Martwi tylko ten wyciek z cewki obok cewnika. No i tak napisałeś jakby coś zostało zepsute że nie obejrzano z Dziadkiem MRI i nic nie tłumaczono itp.
TO OPERATOR NIE POWNIEN POWIEDZIEC ŻE ZESPOLENIE BYŁO TRUDNE i dlatego cewnik na 3 tygodnie? Dobrze rozumiem?
Czyli ogólnie to lepiej było nie ruszać tak jak mówił prof. S ze Szczecina? Bo dziadek będzie się więcej męczył ruszając raczka niż nie robiąc nic
Nie obwiniaj się za nic, bo dziś wiemy że decyzja o radykalnym pozbyciu się intruza była słuszna. Operacja dała pełną informację o rzeczywistym zaawansowaniu choroby. Teraz macie realną kontrolę nad sytuacją (PSA, ewentualna RT). Ten wynik histopatologiczny, to nie jest profil typowy dla bezpiecznej obserwacji, tylko dla leczenia radykalnego. Coraz więcej danych pokazuje, że u części pacjentów z Gleason 3+4 obserwacja kończy się opóźnionym, trudniejszym leczeniem. Gdyby zastosowano tylko obserwację rak najpewniej dalej by rósł poza prostatę. Z czasem mógłby naciec pęcherzyki nasienne, dać przerzuty do węzłów, a w efekcie wymagać leczenia bardziej agresywnego i czasem mniej skutecznego. Operacja została wykonana zanim doszło do tych etapów.
Ważny argument - węzły chłonne czyste (bardzo dobra informacja). Brak nacieku na pęcherzyki nasienne (choroba nie osiągnęła bardziej zaawansowanego stadium pT3b) oraz brak nacieku na nasieniowody, to wszystko dobre czynniki prognostyczne.
Wiemy, że rak wyszedł poza torebkę, jest minimalny margines dodatni po lewej stronie oraz obecna neuroinwazja. Teraz trochę jaśniej: dodatni margines oznacza, że komórki nowotworowe dochodzą do linii cięcia, co zwiększa ryzyko wznowy miejscowej, ale nie oznacza automatycznie nawrotu choroby. Naciekanie nerwów (neuroinwazja) jest dość częste w raku prostaty i samo w sobie nie przesądza o złym rokowaniu, ale ma znaczenie w ocenie ryzyka nawrotu. U mnie również występuje neuroinwazja jak i u wielu kolegów z forum.
Potwierdził się wzór z biopsji Gleason 3+4, to umiarkowana agresywność, nie jest to rak wysokiego ryzyka. Został on usunięty chirurgicznie, czyli ognisko pierwotne już nie istnieje.
Podsumowując, ważnym wskaźnikiem będzie pierwsze pooperacyjne PSA, a przy ewentualnych wzrostach radioterapia sobie z tym poradzi.
Sumarycznie szansa na trwałą kontrolę lub wyleczenie jest nadal bardzo wysoka.
Przede wszystkim podaj nam swoje imię, nie musi być prawdziwe - byśmy mogli się do ciebie jakoś zwracać.
W stanie "załamania" nie powinnaś zbyt długo tkwić, przede wszystkim ze względu na dziadka: ostatnią rzeczą, jakiej by pragnął, to być powodem cierpienia ukochanej wnuczki.
Wiesz, w życiu to jest tak, że gdy się w dobrej wierze podejmie jakąś decyzję, to nie ma sensu potem ją rozkminiać, w kółko rozważać, np. czy ta operacja to było słuszne posunięcie, czy nie. Czasu się i tak nie cofnie, więc teraz warto i trzeba szukać wszystkich dobrych stron sytuacji.
Dziadek operację przeżył, nowotwór został usunięty, złośliwość guza to ta lepsza średniość, z negatywnych czynników predykcyjnych mamy tylko jeden, mianowicie margines dodatni. Ale jest to margines bardzo mały, organizm powinien sobie z taką drobiną poradzić. A jeśli nie - to mamy w zapasie kolejny "nabój", czyli radioterapię ratującą. Zawsze człowieka podtrzymuje na duchu, gdy wie, że w razie czego ma jeszcze inne możliwości walki z nowotworem.
Zatem prawdopodobieństwo, że dziadek będzie cierpiał z powodu nowotworu, jako takiego, jest praktycznie zerowe. A tego przecież się bałaś.
Pozostają jednak konsekwencje terapii, czyli jej skutki uboczne.
Tego się nie da uniknąć, bo każda terapia ma swoje skutki uboczne, tak samo, jak ma brak terapii.
Brutalnie mówiąc, gdy się chce uniknąć bólu nowotworowego i lęku przed rychłą śmiercią, to nowotwór trzeba usunąć.
Ceną jest znoszenie skutków ubocznych tego usunięcia.
1. Dlaczego dziadek nie może siedzieć? Boli coś? Cewnik przeszkadza? Może coś w środku jeszcze się nie wygoiło? Może tworzy się zbiornik limfy?
Lekarz to powinien wyjaśnić. Na pewno nie powinno się zbyt długo leżeć, aby uniknąć choroby zakrzepowej; lepiej już chodzić.
2. Kiedy dowiedzieliście się, że "zespolenie było trudne"? Po tym incydencie z szarpnięciem cewnika, czy przed?
Jeśli przed, to może rzeczywiście było "trudne", w tym sensie, że trudno było zszyć, połączyć tkanki, bo te tkanki już nie są tak elastyczne, jak u młodszego pacjenta,
albo tkanka ujścia pęcherza była w jakimś sensie zmieniona, co by tłumaczyło naglące parcia na mocz. Ale to są tylko moje dywagacje.
Czy w moczu jest krew? Jakieś skrzepy? Czy ten mocz, który schodzi bokiem, jest z krwią?
Jeśli jest czysty, odpada podejrzenie, że "szarpniecie" cewnikiem coś w zespoleniu uszkodziło.
Ja bym się nie zamartwiała, że część moczu schodzi obok cewnika, bo schodzi przez cewkę. Gorzej byłoby, gdyby przez uszkodzone zespolenie mocz schodził do wnętrza ciała. A tak, to chyba po prostu ten balonik na cewniku nie uszczelnia dokładnie ujścia pęcherza.
Niedługo cewnik będzie wyjęty, wszystko się wyjaśni.
Co wtedy z trzymaniem moczu?
Przez pierwszy dzień, dwa jest katastrofa, po prostu się z człowieka leje. Trzeba to wytrzymać.
Potem sytuacja powinna się powoli normować.
Ale jakieś niewielkie przeciekanie zwykle dość długo się utrzymuje. To jest ta cena, którą pacjent płaci za spokój, czyli za pozbycie się nowotworu.
W życiu nic nie ma za darmo, niestety.
27.01.2026, 20:18:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2026, 21:04:20 przez zalamana.)
Dziadek psychicznie nie ma siły, bo lekarz kazał chodzić a jak chodzi to mocz leci po nodze mimo pieluchomajtek, ponieważ ten cewnik przecieka. Zrobiło się odparzenie na nodze od tej strony co jest rurka. Bardzo się martwi, że po wyjęciu cewnika będzie jeszcze gorzej, że to ciągle leci. Jak ma chodzić, na zewnątrz w ogóle nie wychodzi, tylko w domu, mało siedzi, prawie ciągle leży, bo leci. Odparzenie jest smarowane, mąką ziemniaczaną, pudrem, sudokremem, ale to już nawet nie chodzi o nie, tylko o to, że jak zmienia pozycje to oprócz z rurki od cewnika leci bokiem i moczy nogę…
Siedzieć może, ale go denerwuje, bo każda zmiana pozycji wiąże się z tym ze mocz leci.
Mocz jest czysty.
Co do zespolenia to operator powiedział, że było trudne ze względu na wąską miednicę i większy brzuch.
Imię moja to Ania.
To, że wycieka bokiem przy kaszlu czy zmianie pozycji to jest wina cewnika, że 1. podrażnia pęcherz cewnik czy tego, że 2. jest jeszcze podrażnienie i obrzęk po operacji?
Czy ten wyciek oznacza, że po operacji będzie gorsze trzymanie moczu? Czy pacjenci, którzy nie mają dodatkowego wycieku przy rurce mają lepsze trzymanie?
Przykładowo, gdyby ten cewnik trzeba byłoby mieć jeszcze 2 miesiące to ten boczny wyciek by się skończył?
Od operacji minęło ponad dwa tygodnie, jakie są powody dla których dziadkowi nie wyjmują jeszcze tego cewnika ? Czy byliście już na zdjęcie szwów ?
Tak jak pisała Dunolka, po wyjęciu cewnika powinno być gorzej przez góra kilka dni, ale z drugiej strony można będzie normalnie założyć pampersa, bez rurki przy jednej nodze.
Pozdrawiam AParsley
Rocznik 1961
PSA przed RP 15,41 ng/ml, LRP 19/11/2014, RT 05-06/2015.
PSA od 08/2017 do teraz <0,006 ng/ml.