01.11.2025, 10:16:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.11.2025, 10:57:44 przez Bafik.)
Cześć,
jestem tu nowa. Poniżej opiszę w skrócie historię mojego męża.
Wiosną mąż postanowił zrobić badania krwi, albowiem dawno się nie badał.
Pierwszy raz w życiu wykonał badanie PSA. I tutaj wynik był dla nasz szokiem -PSA wynosiło 14.
Dodam, że brak jest jakichkolwiek objawów.
Mąż udał się do urologa, który stwierdził że wszystko jest ok, w badaniu i USG nic nie widzi. Zasugerował, że jest to stan zapalny i żeby powtórzyć badania za jakiś czas (jednocześnie nic nie przepisał na ten stan zapalny). Ponieważ PSA cały czas było wysokie poszliśmy na rezonans, który również nic nie wykrył. Z opisu rezonansu również wynika, że jest to stan zapalny.
Ponieważ we wrześniu PSA wynosiło już 15,8 udaliśmy się do innego urologa, który zlecił biopsję fuzyjną. Na początku października otrzymaliśmy wynik, który zwalił nas z nóg:
W 4 z 10 biopatów jest rak.
3+3- 15%
3+3- 25%
3+3- 20% 4+3- 80%
Następnie wykonaliśmy badanie PET z choliną- nie wykrył przerzutów.
Zdecydowaliśmy, że jedyne wyjście to operacja, nie ma innej drogi.
W tym tygodniu odbyliśmy 2 wizyty: u dr Salwy w Warszawie i prof. Drewy w Bydgoszczy.
Prof. Drewa zrobił dodatkowo (a właściwie żona profesora) USG, na którym okazało się że po stronie prawej w części środkowej i przy podstawie zarys torebki jest zatarty.
Brak naciekania na odbytnicę i pęcherz moczowy.
Zarówno dr Salwa jak i prof. Drewa chcą podjąć się operacji. Musimy zdecydować tylko która opcja bardziej nam odpowiada. Termin operacji będzie w listopadzie.
Prośba do forumowiczów o ewentualne sugestie i informację czego możemy się spodziewać w dalszej kolejności. Wiem, że głowa i nastawienie są bardzo ważne, ale każda kolejna informacja, którą dostajemy zgniata nas.
Cała ta sytuacja jest dla nas ogromnym szokiem, mąż nigdy nie palił i nie pił, a w rodzinie nie było do tej pory nowotworów. Cały czas zadajemy sobie pytanie dlaczego my i dlaczego w tak młodym wieku.
Zapomniałam dopisać, że w wycinku 4+3 jest neuroinwazja.
01.11.2025, 11:25:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.11.2025, 11:30:30 przez Szewik.)
Witaj Bafik na naszym forum
Rozumiem, że znaleźliście się w bardzo trudnym i stresującym momencie. To zupełnie naturalne, że czujecie szok, strach i przytłoczenie, szczególnie gdy diagnoza dotyczy kogoś młodego i dotąd zdrowego.
Co oznaczają wyniki biopsji.
Gleason 3+3=6, to rak o niskim stopniu złośliwości. Gleason 4+3=7, to już rak o umiarkowanym stopniu złośliwości, tzw. grupa pośredniego ryzyka. Komórki o wzorze 4, są tutaj w większości czyli dominujące i akurat ten bioptat pokazał największe zajęcie, aż 80%.
Dobrą wiadomością jest to, że PET z choliną nie wykazał przerzutów, choroba wydaje się więc ograniczona do prostaty.
PSA jest wysokie i widać dość duże wzrosty w krótkim czasie.
Z badania ultrasonograficznego „zatarcie zarysu torebki” może sugerować, że nowotwór znajduje się blisko granicy torebki prostaty lub potencjalnie może ją przekraczać, ale brak naciekania na odbytnicę i pęcherz to dobry znak. Taki obraz nie wyklucza szansy na całkowite wyleczenie chirurgiczne.
To wszystko brzmi przerażająco ale pamiętajcie, że rak prostaty w stadium ograniczonym ma bardzo wysoką wyleczalność.
Teraz trzeba się „gada” radykalnie i szybko pozbyć najlepiej da Vinci.
Wszyscy tutaj przechodziliśmy lub przechodzimy to samo i wiemy co czujecie. Teraz musicie się zabrać również za własną psychikę, bo moim zdaniem w diagnozę trafiliście w idealnym momencie.
Dla pełniejszego obrazu wklej cały wynik z biopsji zasłaniając uprzednio dane wrażliwe.
(01.11.2025, 10:16:18)Bafik napisał(a): Zapomniałam dopisać, że w wycinku 4+3 jest neuroinwazja.
Obecność neuroinwazji, to czynnik pogarszający rokowania ale w sensie możliwości wystąpienia w przyszłości wznowy miejscowej, podkreślam możliwości. Na razie wiemy tylko o neuroinwazji ograniczonej do samej prostaty. Ważne więc będzie co pokaże histopatologia pooperacyjna.
Jeżeli się potwierdzi, że choroba jest ograniczona miejscowo, a miejmy nadzieję że tak jest, to Twój mąż ma bardzo duże szanse na całkowite wyleczenie.
Pana Pawła Salwę sobie odpuść. Pana profesora Drewy nie znam, więc się nie wypowiem. Jak chcesz, wrzuć mi ten RM, to rzucę okiem (wiąże się z udostępnieniem tylko dla mnie danych osobowych)
Mogę Ci powiedzieć, jak ja bym się zachował. W zależności od RM, jeżeli jego jakość będzie dobra, to ustaliłbym z lekarzem plan operacji. Wydaje się, że limfadenektomia będzie konieczna, ale czy obustronna i jak szeroka to do uściślenia.
Rak prostaty z zasady na ogół rozwija się powoli, niestety, u młodych osób, jest to często zdecydowanie szybciej. Rozważacie Medicover to kasę macie. Chyba bym jeszcze zrobił w QUADIA RM (bez kontrastu) i na jego podstawie zrobił plan operacji. Terminy teraz zdaje się, nie przekraczają tygodnia. Do ustalenia.
Płatną prostatektomię można mieć wszędzie w przeciągu tygodnia, także w listopadzie zamknęlibyście się z tematem.
Pozdrawiam
R
ur. 1971 PSA:1,31/2018, 1,50/2019, 1,20/2020, 17,122/04.06.2024, 4,859/19.06.2024, 2,639/02.07.2024, 2,497/10.07.2024, 1,975/29.07.2024, 1,422/13.08.2024, 1,357/27.08.2024, 1,403/23.09.2024, 1,354/14.10.2024, mpMRI (ECZ) - 22.10.2024 Zmiana PIRADS 4 i 3 Szczepienie COVID19 - 30.10.2024 1,470/04.11.2024, 1,742/18.11.2024, 1,648/04.12.2024, 1,557/19.12.2024, mpMRI (QUADIA) - 16.01.2025 Zmiana PIRADS 4 i 3 1,657/30.01.2025, Biopsja fuzyjna przezkroczowa 12.02.2025 (rak gruczołowy zrazikowy Gleason 6(3+3) oba płaty) bpMRI (QUADIA) Whole Body, bez istotnych zmian. 1,734/21.03.2025, 1,689/08.04.2025, RARP (da Vinci) bez limfadenektomii z zaoszczędzeniem pęczków / 18.04.2025 dr. M. Mokrzyś z asystą dr. T. Rynkiewicza
(01.11.2025, 15:24:55)omega napisał(a): Pana Pawła Salwę sobie odpuść. Pana profesora Drewy nie znam, więc się nie wypowiem. Jak chcesz, wrzuć mi ten RM, to rzucę okiem (wiąże się z udostępnieniem tylko dla mnie danych osobowych)
Mogę Ci powiedzieć, jak ja bym się zachował. W zależności od RM, jeżeli jego jakość będzie dobra, to ustaliłbym z lekarzem plan operacji. Wydaje się, że limfadenektomia będzie konieczna, ale czy obustronna i jak szeroka to do uściślenia.
Rak prostaty z zasady na ogół rozwija się powoli, niestety, u młodych osób, jest to często zdecydowanie szybciej. Rozważacie Medicover to kasę macie. Chyba bym jeszcze zrobił w QUADIA RM (bez kontrastu) i na jego podstawie zrobił plan operacji. Terminy teraz zdaje się, nie przekraczają tygodnia. Do ustalenia.
Płatną prostatektomię można mieć wszędzie w przeciągu tygodnia, także w listopadzie zamknęlibyście się z tematem.
Pozdrawiam
R
Wycięcie węzłów chłonnych będzie na pewno (jeden jak i drugi lekarz to powiedział). Salwa wskazał, że przy naszym wyniku szanse, że jest cos w węzłach (pomimo, że nic nie widać w badaniu PET) wynoszą 30%. Dodatkowo z uwagi na zatarty margines w prawym płacie zostaną również wycięte pęczki po prawej stronie.
Dlaczego powinniśmy odpuścić sobie Salwę?
Prof. Drewa zostałnam też polecony, podobno wykonywał pierwsze operacje da vinci w Polsce i podejmuje się trudnych operacji. ALe nie udało mi się niestety znaleźć na forach informacji na jego temat.
Ten zatarty margines, który wyszedł wczoraj w USG bardzo nas zmartwił.
NA przyszłość, PET dla raka prostaty nie wykonuje się z choliną a PSMA
Dlaczego nie pan Paweł Salwa? Historie globalne, lokalne jak i osobiste.
Niestety, może być tak, że dziad "przebija" się na zewnątrz. Do dzieła, bo czas nagli!
Pozdro
R
ur. 1971 PSA:1,31/2018, 1,50/2019, 1,20/2020, 17,122/04.06.2024, 4,859/19.06.2024, 2,639/02.07.2024, 2,497/10.07.2024, 1,975/29.07.2024, 1,422/13.08.2024, 1,357/27.08.2024, 1,403/23.09.2024, 1,354/14.10.2024, mpMRI (ECZ) - 22.10.2024 Zmiana PIRADS 4 i 3 Szczepienie COVID19 - 30.10.2024 1,470/04.11.2024, 1,742/18.11.2024, 1,648/04.12.2024, 1,557/19.12.2024, mpMRI (QUADIA) - 16.01.2025 Zmiana PIRADS 4 i 3 1,657/30.01.2025, Biopsja fuzyjna przezkroczowa 12.02.2025 (rak gruczołowy zrazikowy Gleason 6(3+3) oba płaty) bpMRI (QUADIA) Whole Body, bez istotnych zmian. 1,734/21.03.2025, 1,689/08.04.2025, RARP (da Vinci) bez limfadenektomii z zaoszczędzeniem pęczków / 18.04.2025 dr. M. Mokrzyś z asystą dr. T. Rynkiewicza
Na podstawie opisu, który wkleiłaś dodam, że jest to najbardziej typowy rak adenocarcinoma, który dobrze daje się leczyć, co nie zmienia faktu że trzeba szybko się go pozbyć. Tego raka jest dość dużo i są „czwórki” we wzorze, które mają już możliwość przerzutowania.
Jeden z bioptatów wykazał również ognisko „przedrakowe”, które za jakiś czas może ale nie musi zmienić się w RGK.
Mam małą dygresję. Skoro MR nie wykazał żadnego podejrzanego ogniska, to na jakiej podstawie wykonali biopsję fuzyjną (chyba, że była to biopsja in-bore).
Pomyliło mi się- PET nie był z choliną tylko PSMA.
Informację o terminie operacji u profesora Drewy mamy dostać na poczatku tygodnia, ale będzie to listopad (tak nas zapewnił).
Biopsja została zlecona bo PSA rosło, a badanie, USG i rezonans nic nie wykazały. To było rozstrzygające badanie. Oczywiście trwało to dłuższy czas. Lekarze chyba nie wierzyli, że mloda osoba może mieć tego raka.
Chodziło mi o to, że biopsja fuzyjna jest wykonywana po nałożeniu obrazu z MR na obraz USG w czasie rzeczywistym. Jeżeli nie było podejrzanej zmiany w rezonansie, to fuzja nic nie wniosła.
Dokładnie. Lekarz wykonujący biopsję powiedział, że nie widział podejrzanych obszarów, w które miałby celować.
Rezonans wskazywał jedynie stan zapalny. Teraz już wiem, że stan zapalny może być też wywołany rakiem.
Do końca ufaliśmy i wierzyliśmy, że diagnoza będzie inna. Być może źle trafiliśmy jeśli chodzi o lekarzy, albo nasz przypadek jest wyjątkowo podstępny.
Teraz staramy się działać tak szybko jak to możliwe.
(01.11.2025, 19:50:18)Bafik napisał(a): Dokładnie. Lekarz wykonujący biopsję powiedział, że nie widział podejrzanych obszarów, w które miałby celować.
Rezonans wskazywał jedynie stan zapalny. Teraz już wiem, że stan zapalny może być też wywołany rakiem.
01.11.2025, 20:11:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.11.2025, 20:19:42 przez Szewik.)
Nie tylko Was lekarze traktowali w ten sposób. Czytając historie na naszym forum, dowiecie się że to raczej wygląda na standard i trzeba niestety walczyć o swoje i nie dać się spławić. Mnie osobiście czterech urologów chciało leczyć na stan zapalny, dopiero piąty podszedł do tematu jak trzeba.
W chorobie nowotworowej umysł staje się sprzymierzeńcem lub przeciwnikiem. Kiedy karmi się nadzieją, miłością i spokojem, potrafi przynieść niezwykłą moc.
Rak prostaty to nie wyrok, to wyzwanie. Wymaga odwagi, cierpliwości i zaufania. Wymaga również spokoju ducha, który pomaga przetrwać niepewność, chwile zwątpienia i trudne decyzje. Siła psychiczna w chorobie to nie zaprzeczenie lękowi, ale umiejętność spojrzenia mu w oczy i powiedzenia: „wygram tę walkę”. Musicie się teraz wzajemnie psychicznie wspierać, dużo wychodzić na spacery, zająć się prostymi wspólnymi rzeczami takimi jak np.: wspólne oglądanie telewizji, bo pamiętaj że teraz nie jest chory tylko Twój mąż, ale cała rodzina.
Sorry za mały wykład psychologiczny, ale umysł teraz jest wyjątkowo ważny. Myślę, że niedługo na sytuację, która Was niespodziewanie zaskoczyła będziecie mogli spojrzeć z tej lepszej strony.
Bafik, witaj w gronie żon forumowiczów!
Jesteśmy w tym miejscu po to, by wspierać naszych mężczyzn w walce z rakiem prostaty.
38 lat i taka diagnoza to dla nas szok. Ale - każdy rak kiedyś musi się zacząć, zwykle mija ok. 10 lat, zanim zostanie zdiagnozowany, u was wychwycono go na samym początku. Kiedyś, gdy przesiewowe badania PSA nie były jeszcze takie popularne, wyłapywano takie nowotwory znacznie później, i w stanie wyższego zaawansowania.
Często słyszę, że z powodu tego PSA, obserwuje się nadwykrywalność raka prostaty.
Często to jest prawdą, ale w przypadku akurat tego pacjenta byłabym nad-ostrożna, nad-wrażliwa, nad-wymagająca.
Moje uwagi:
1. Rezonans jednak wykrył nieprawidłowość. Określenie "ograniczenie dyfuzji wody" to są właśnie TE słowa, których się boimy.
2. Pacjent jest młody, potrzebna mu szczególna troska, szczególne traktowanie. O to łatwiej w najlepszych ośrodkach.
Łodź nie ma takiej opinii. Najbliżej wam do Warszawy, do Centrum Onkologii. Ma mąż kartę DILO?
Inne ośrodki to Bydgoszcz, Kielce, Gliwice.
3. Nie chodzi tylko o operację, która powinna być mistrzowska, ze względu na zapewnienie pacjentowi wysokiej jakości życia po ewentualnej prostatektomii. Konieczne będzie późniejsze systematyczne monitorowanie stanu zdrowia pacjenta, być może dalsze leczenie.
Dlatego polecamy zrezygnować ze specjalistów pracujących na taśmie ZZZ (zoperować, zapłacić, zapomnieć), których dalsze losy pacjenta nie obchodzą, bo oni tylko operują.
4. Na wszelki wypadek polecamy zrobić badanie genetyczne, bo ten młody wiek wykrycia może o czymś świadczyć.
Czasem badanie genetyczne jest pomocne w wyborze metody leczenia.
Jak najszybciej skontaktujcie się z prof. Lubińskim 602 784 784 ze Szczecina.
Nota bene w Szczecinie operuje mistrz chirurgii prof. Słojewski. Również DaVinci.
5. Badanie PET było z PSMA, najczulsze obecnie. Nie ma przerzutów, nie ma przekroczenia torebki.
Sprawa jest do wyleczenia.
Z leczeniem nie ma co zwlekać, ale nadmierny pośpiech też jest niepotrzebny.
Chłopaki na forum pomogą, doradzą, dadzą wsparcie.
02.11.2025, 21:28:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.11.2025, 21:36:30 przez Bafik.)
Jesteśmy akurat z Łodzi, nie zamierzamy się tu leczyć. Droga do diagnozy była fatalna, a po biopsji usłyszeliśmy, że lekarze nie założą nam karty DILO bo nie. Proponują termin w ciągu pół roku. Nie możemy tyle czekać.
Badanie genetyczne chcemy też rozbić. Mamy córeczkę i zastanawiamy się również czy ten "gen" jeśli jest to czy nie przeszedł na nią.
Kierujemy się do Bydgoszczy, termin mamy dostać na listopad, a kiedy konkretnie to dowiemy się w tym tygodniu.
Co do przekroczenia torebki to na wizycie w piątek u prof Drewy w Bydgoszczy zostało wykonane USG, z którego wynika, że brzeg torebki w jednym miejscu jest zatarty. Obawiamy sie, że mogło już wyjść poza torebkę.
Dzięki za Wasze szybkie reakcje i komentarze. Trochę się w tym wszystkim gubimy i każde słowo jest dla nas wsparciem i wskazówką.
Dostaliśmy telefon z Bydgoszczy. 18.11 jedziemy na wizytę do anestezjologa. Terminu operacji jeszcze nie mamy : Liczyliśmy, że pójdzie to trochę szybciej.
Średnio tydzień do dwóch przed operacją odbywa się taka wizyta. Spokojnie, myślę że pod koniec listopada Twój mąż będzie już nosił „urologiczną torebeczkę” na pierwszych pooperacyjnych spacerach. Święta to już wizja oczywiście bez szwów, cewnika i w o wiele lepszej atmosferze.
W zespołach w Bydgoszczy operuje także kobieta, a kto jak nie płeć piękna, pochyli się szczególnie nad precyzją separacji pęczków nerwowo-naczyniowych. Pytanie retoryczne, prawda?