![]() |
|
mąż 38 lat- rak prostaty - Wersja do druku +- RAK PROSTATY POMOC - Forum (https://rakprostatypomoc.pl) +-- Dział: Rak Prostaty – i co dalej? (https://rakprostatypomoc.pl/forumdisplay.php?fid=3) +--- Dział: Masz wątpliwości – zadaj pytanie (https://rakprostatypomoc.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Wątek: mąż 38 lat- rak prostaty (/showthread.php?tid=1199) Strony:
1
2
|
RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Bafik - 04.11.2025 Dostaliśmy termin operacji- 26.11 Mąż denerwuje się że jeszcze tyle czekania. Głowa płata figle. Co do pęczków dostaliśmy info że po tej prawej stronie zostaną niestety usunięte. Wiadomo, że walczymy o życie i na tym się skupiamy. Ale temat dalszego życia seksualnego w takiej sytuacji może być bardzo problematyczny. Jak będzie po wszystkim to na pewno poruszę wątek co i jak robić żeby chociaż częściowo wrócić do sprawności seksualnej (o ile to będzie możliwe). RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Armands - 04.11.2025 Pęczki po jednej stronie pozwalają na całkiem dobra sprawność seksualną. Już dziś życzę powodzenia w leczeniu i powrocie do sprawności, a teraz zamiast obciążać głowę problemami lepiej znaleźć sobie miłe zajęcie. Pozdrawiam Armands RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Dunolka - 04.11.2025 Bafik, powiedz mężowi, że co nagle to po diable. Weźcie pod uwagę, że USG zrobiono zaledwie kilka tygodni po biopsji - tam mogły być jeszcze krwiaki. Mamy tu na forum kolegę, który też bardzo się spieszył z operacją, chciał o siebie zadbać na maxa, więc kilka tygodni po biopsji zrobił prywatnie rezonans, wyszło to samo, co u was. Operacja była mocno doszczętna, prostatę usunięto ze wszystkimi pęczkami, bo skoro walczy się o życie... Ale histopatologia pooperacyjna wykazała, że nie było tam żadnego raka, nigdzie. Poczytaj wątek Edwarda. Od tego czasu pilnujemy, by odwodzić kolegów od badań obrazowych okolicy prostaty zbyt szybko po biopsji. Tam się musi najpierw wszystko wygoić. Lekarze zresztą o tym wiedzą. Do 26 listopada zostało jeszcze dość czasu na dodatkowe konsultacje. Naczelną zasadą forum, którą zawsze głosimy jest: przed ważną decyzją trzech niezależnych specjalistów! Na przykład - zdążycie jeszcze udać się po poradę do doktora Siekiery z Bydgoszczy. On zawsze robi porządne USG, poza tym jak mało kto zna się na rezonansie. Oceni stan, doradzi! Właśnie tylko o poradę chodzi, bo on nie operuje DaVinci. Wiadomo, że "nie czas żałować róż, gdy płoną lasy:, ale upewnijcie się, że te lasy naprawdę płoną, czyli że to usuwanie pęczków jest naprawę konieczne! Jeśli macie dostęp do "Tygodnika Powszechnego", przeczytajcie artykuł "Nieskruszone tabu", w numerze 42 z 15-21 października. Jasno i bez tabu o problemach z potencją po leczeniu raka prostaty. Co do badań genetycznych, to mutacje BRCA1 i BRCA2 zwiększają prawdopodobieństwo zarówno raka prostaty jak i raka piersi, dlatego warto o nich wiedzieć. Również w aspekcie przyszłego zdrowia córeczki. Tylko zwiększają prawdopodobieństwo, zatem niezbędne byłyby częstsze badania. Ale to przyszłość. Na razie obecność tych mutacji mogłaby wpłynąć na rodzaj leczenia męża, i dlatego warto zrobić badanie genetyczne. RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Bafik - 05.11.2025 (04.11.2025, 20:45:02)Dunolka napisał(a): Bafik, powiedz mężowi, że co nagle to po diable. Donulka muszę przyznać, że Twój post poruszył mnie. Zmobilizowałam siebie i przede wszystkim męża do dodatkowej konsultacji z dr Siekierą w Bydgoszczy. Jedziemy 17.11 RE: mąż 38 lat- rak prostaty - omega - 05.11.2025 Myślę, że o wiele bardziej owocna byłaby konsultacja i takie zapoznanie się z operatorem, co będzie siedział za konsolą. Oczywiście Was rozumiem, sam odbyłem ok 30 (jak nie więcej) konsultacji i chyba jestem rekordzistą wśród dotychczasowych pacjentów, wszystkich krajowych forów ![]() Pozdrawiam R RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Dunolka - 05.11.2025 (05.11.2025, 15:05:40)omega napisał(a): sam odbyłem ok 30 (jak nie więcej) konsultacji i chyba jestem rekordzistą wśród dotychczasowych pacjentów, wszystkich krajowych forów Ano widzisz, sam zaliczyłeś konsultacji ponad 30, a chłopakowi dwóch żałujesz. Cytat: Myślę, że o wiele bardziej owocna byłaby konsultacja i takie zapoznanie się z operatorem, co będzie siedział za konsolą. "Zapoznanie się" z operatorem w zasadzie już pacjent ma zaliczone. Wie, jakiej klasy jest on specjalistą, i wie, co zamierza wyciąć. Chyba, że proponujesz dyskusję na tematy ogólne - polityka, kultura, religia... Na wszelki wypadek odradzam. Można nieźle narazić swoje zdrowie, gdy się na przykład spotka fan Martyniuka z fanem Blechacza. Bafik napisał(a):Mamy córeczkę i zastanawiamy się Bafik, jak bez tabu, to bez tabu: może pomyślcie teraz o zamrożeniu nasienia, jest jeszcze trochę czasu. W trudnych chwilach o takich rzeczach się nie myśli, ale jesteście tacy młodzi, może będziecie kiedyś chcieli mieć kolejne dziecko. Doświadczenie uczy, że po potężnych kopach od losu w człowieku budzi się instynkt życia, bo tak nas stworzyła natura. RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Bafik - 05.11.2025 Nasienie już zamrożone. Dodam jeszcze, bo może na forum są inni młodzi rodzice, że dla onkopacjentów procedura mrożenia (w tym badanie nasienia i badania krwi na wirusy) jest darmowe. Po roku zaczynamy płacić za przechowywanie nasienia ale też mniejszą kwotę. Odnosząc się do operatora jest tak jak pisze Donulka- chcemy upewnić się w kilku kwestiach i porozmawiać z innym specjalistą. RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Bafik - 18.11.2025 Cześć, jesteśmy po konsultacji z dr Siekierą. Tak na prawdę potwierdził wszystko co wiedzieliśmy. Prawa strona będzie operowana bez oszczędzania, węzły chłonne też do wycięcia. Powiedział, że całe szczęście, że zrobiliśmy te badania wiosną, bo po badaniu per rectum na prawde nic nie wskazuje na nieprawidłowości a PSA jest już pokaźne. Bardzo miły i empatyczny lekarz. W międzyczasie byliśmy też u onkologa. Dostaliśmy skierowanie na badania genetyczne. Teraz czekamy już na zabieg. Myślę, że zrobiliśmy wszystko co można. Mam jeszcze jeden temat do Was. Może podzielicie się swoimi doświadczeniami. Jak w trakcie choroby zmieniły się wasze relacje z rodziną/znajomymi? Czy spotkaliście się z brakiem zrozumienia i zarzutami jak np: mało się odzywacie, nie informujecie o wszystkm od razu, albo że nie doceniacie pomocy? Wiem, że choroby nie zrozumie nikt jak sam chory i osoby, które sa przy nim dzień i noc. Ale mam problem jak reagować na takie zarzuty. RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Bafik - 18.11.2025 Wizytę anestezjologa też mamy za sobą RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Szewik - 18.11.2025 Choroba nowotworowa wywołuje ogromny stres, poczucie zagrożenia, przeciążenie obowiązkami i emocjami. W takich sytuacjach relacje z otoczeniem bardzo łatwo się komplikują. Ludzie reagują z lęku, a lęk bywa niestety „niezgrabny”. Bliscy często naprawdę chcą pomóc, ale nie rozumieją sytuacji od środka. Brak wiedzy + lęk = niezręczne, krzywdzące reakcje. Zarzuty typu: „czemu nie informujecie o wszystkim na bieżąco?”, „czemu tak rzadko się odzywacie?”, „czemu nie doceniacie pomocy?”, zwykle wynikają bardziej z bezradności niż ze złej woli. Dla nich to jest jedna z kilku trudnych sytuacji w życiu, dla Was cały świat w trybie alarmowym. Macie pełne prawo do selekcjonowania informacji. W chorobie onkologicznej codzienność zużywa energię szybciej niż cokolwiek innego. Macie prawo: odpisywać późno, nie opowiadać wszystkiego, mówić tylko tyle, ile chcecie, nie pełnić roli „rzecznika prasowego”. To, że ktoś chciałby wiedzieć, nie znaczy, że macie obowiązek mówić. Choroba często bardzo precyzyjnie pokazuje, kto potrafi być naprawdę blisko. Pamiętaj, że Wasze emocje naprawdę mają miejsce. Złość, zmęczenie, frustracja, poczucie bycia niezrozumianym, to wszystko normalne. Nie musicie być „idealnie cierpliwi”. W chorobie onkologicznej nikt nie jest. Ja również zrobiłem podobnie. O swojej chorobie poinformowałem tylko najbliższych. Z drugiej strony choroba onkologiczna przecież to nie wstyd. W przyszłości po wygranej walce z tak poważnym wrogiem będziecie dumni z siebie. Pozdrawiam Szewik RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Dunolka - 18.11.2025 (18.11.2025, 18:41:37)Bafik napisał(a): Teraz czekamy już na zabieg. Myślę, że zrobiliśmy wszystko co można. Tak - zrobiliście wszystko, co mogliście zrobić. Cytat: Jak w trakcie choroby zmieniły się wasze relacje z rodziną/znajomymi? Czy spotkaliście się z brakiem zrozumienia i zarzutami jak np: mało się odzywacie, nie informujecie o wszystkm od razu, albo że nie doceniacie pomocy? Przede wszystkim to dobrze, że macie bliskich, rodzinę i przyjaciół, którzy są teraz z wami sercem, i którzy chcą wam pomóc. Tak spróbujcie zinterpretować ich "pretensje". Nie potrafią inaczej okazać swoich dobrych uczuć, niż domagając się informacji i oferując pomoc. Nie rozumieją, dlaczego to się nie udaje. Tak naprawdę nikt nie wie, jak się wtedy zachować. Więc trudno cokolwiek radzić. Kogoś dotkniętego dramatem wszystko irytuje, zarówno brak zainteresowania, jak i nadmierne współczucie. Szlag go trafia, gdy słyszy, że "wszystko będzie dobrze", i wtedy, gdy się ktoś nad nim użala. Wszystko go dołuje. I jeszcze to poczucie winy, że "nie doceniasz". Powiem ci jedno - najlepsze, co możecie teraz zrobić, to nie przejmować się postawą otoczenia. Przejmujcie się tym, co teraz dla was najważniejsze, a nie, że ktoś się obrazi. Trudno. Mogę cię zapewnić, że nie obrazi się. Ludzie są w gruncie rzeczy normalni, zrozumieją, przeczekają. RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Bafik - 15.12.2025 Cześć, jesteśmy już prawie 3 tygodnie po operacji. Mamy również wynik histopatologiczny, który nas podłamał. W załączeniu przesyłam zdjęcia opisu, możne ktoś zna kogoś kto był w podobnej sytuacji i powie jakie mamy szanse z tym dziadem. W skrócie GLEASON 4+3, ale jest też 5 tylko poniej 5% więc ta wartosć nie jest uwzględniana w wyniku. Jest neuroinwazja i angioinwazja. Węzły czyste. Liczne nacieki i przekroczony margines u podstawy. T3a N0 M0. Dzisiaj było konsylium, jednak nie podjęto jeszcze decyzji co dalej. Onkolog zalecił przed kolejnym konsylium (na które zostaniemy wezwani) wysłanie materiału na badania genetyczne. Zbadaliśmy też PSA- wynosi 1. Wiem, że to za wcześnie ale i tak wydaje nam się że to dość dużo (we wrześniu było 15,8). Jest ciężko ![]() dodaję jeszcze jeden załącznik ostatniej strony RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Dunolka - 16.12.2025 Bafik, no jest ciężko. Martwią marginesy dodatnie. Ale to załatwi ewentualna radioterapia adiuwantowa. Druga niepokojąca sprawa to angioinwazja, czyli obecność komórek nowotworowych w naczyniach krwionośnych. Ale - gdy są czwórki i piątki, to normalne, nowotwór krąży po organizmie, i szuka miejsca do przerzutu. Na szczęście udaje się to tylko jednej komórce na milion. Oby żadnej to się nie udało! PSA zbadaliście dużo za wcześnie, jest niemiarodajne. Musi minąć minimum 6 tygodni, a nawet - jak radzą lekarze - 3 miesiące. Po usunięciu nowotworu PSA spada o połowę po każdych 3,5 dniach. Możesz łatwo obliczyć, ile wynosiłoby PSA od dziś za 4 tygodnie, gdyby nowotwór był doszczętnie usunięty. Kto wie, może tak będzie. Komórki z marginesów dodatnich w większości mogą same "paść", czasem tak się zdarza. Okoliczne węzły są czyste, i to jest dobra wiadomość. Czekamy na PSA po 6 tygodniach. Jeśli nie wytrzymacie, i zbadacie PSA jeszcze przed świętami, to też będzie jakaś informacja, bo liczy się też tempo spadku. RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Bafik - 21.12.2025 Na razie mąż nie chce sprawdzać PSA. Czekamy jeszce 2 tygodnie. Może lepiej nie wiedzieć przed Świętami. Przynajmniej trzyma nas nadzieja. Ale i tak nastawiamy się na dalsze leczenie i życie w niepewności. Ogólnie mąż czuje się dobrze, jest trzymanie moczu praktycznie od pierwszych dni od zdjęcia cewnika. Jedynie przy większym wysiłku coś tam kapie. Inne funkcje na razie nie wróciły, mąż bierze Tadalafil. Czeka nas na dniach wizyta u fizjo. RE: mąż 38 lat- rak prostaty - AParsley - 29.12.2025 Bafik, Nie oczekujcie, żeby funkcje wróciły w miesiąc po prostatektomii, spodziewajcie się powolnej poprawy, a nie cudów z dnia na dzień. Jeśli po miesiącu coś tam kapie przy większym wysiłku, to naprawdę jest to dobre rokowanie. Pozdrawiam AParsley RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Bafik - 07.01.2026 Cześć, dzisiaj po 6 tygodniach od operacji oznaczyliśmy PSA- 0,039. Wydaje mi się że nie jest to najgorszy wynik. Wiem, że kluczowa będzie tendencja spadkowa. Myślę, że za około miesiąc oznaczymy PSA ponownie. Cały czas czekamy na konsylium. RE: mąż 38 lat- rak prostaty - Dunolka - 08.01.2026 Fakt, nie jest to najgorszy wynik. Jest się w tzw. szarej strefie. Gdyby PSA było w dziesiętnych, byłoby oczywiste, że potrzebna jest terapia ratująca od zaraz. Gdyby było w tysięcznych - że (na razie) nie potrzeba żadnej terapii. A tak - jest się w zawieszeniu. Obie opcje są realne, może być dobrze, a może być tak, że terapia ratująca jednak okaże się potrzebna. Ale nawet jeśli, to tego wroga jest mało, jest słaby, czyli istnieje duże prawdopodobieństwo, że da się go pokonać. Czyli nie jest to najgorszy wynik. Pozostawia nadzieję. Realną. PS. Kilkanaście lat temu, gdy zachorował mój mąż, taki wynik - <0,04 - uznawany był za nieoznaczalny. |