RAK PROSTATY POMOC - Forum

Pełna wersja: Po operacji
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam na forum.
 Mam 59 lat (rak stercza gl 8 4+4) i zaplanowaną pod koniec stycznnia operację usunięcia prostaty wraz z węzłami chłonnymi w Warszawie.
 Zacznę trochę z innej strony.


Jestem z małopolski,moje pytanie dotyczy podróży bezpośrednio po opuszczeniu szpitala, czy lepsza będzie dla mnie jazda samochodem około 400 km (mapa pokazuje 4,5 godziny, czy ewentualnie pociągiem do Krakowa ( 2,5-3godz.)i później około godziny samochodem do domu, uwzględniając oczywiście przejścia po peronach dworcowych itd. Mam na myśli  jak będzie znosił to mój organizm, czy ewentualnie odczekać jedną lub dwie doby w jakimś hotelu w Warszawie i dopiero podróż.

 Będę wdzięczny za podpowiedzi - Pozdrawiam
Witaj Rekmis na naszym forum

Jak rozumiem oczekujesz na prostatektomię radykalną w asyście robota da Vinci. Organizm organizmowi nie równy, ale po takiej operacji średnio po dwóch dobach pacjent opuszcza szpital. Największym utrudnieniem w drodze powrotnej jest cewnik. Posłużę się swoim przykładem. Do szpitala pojechałem sam samochodem. Droga w jedną stronę 120 km. Dwa dni po operacji wypis i powrót do domu również samodzielnie za kierownicą. Osobiście nie wyobrażam sobie powrotu pociągiem, ponieważ w samochodzie czułem się swobodnie, pewnie i komfortowo, a cewnik dość szybko się napełnia (po operacji zazwyczaj nie mamy żadnej kontroli nad szczelnością). Ze mnie dosłownie się „lało”.  U Ciebie droga znacznie dłuższa, jednak może być przebyta z przerwami w razie potrzeby.

Pozdrawiam Szewik
(29.12.2025, 13:24:55)Szewik napisał(a): [ -> ]Witaj Rekmis na naszym forum

Jak rozumiem oczekujesz na prostatektomię radykalną w asyście robota da Vinci. Organizm organizmowi nie równy, ale po takiej operacji średnio po dwóch dobach pacjent opuszcza szpital. Największym utrudnieniem w drodze powrotnej jest cewnik. Posłużę się swoim przykładem. Do szpitala pojechałem sam samochodem. Droga w jedną stronę 120 km. Dwa dni po operacji wypis i powrót do domu również samodzielnie za kierownicą. Osobiście nie wyobrażam sobie powrotu pociągiem, ponieważ w samochodzie czułem się swobodnie, pewnie i komfortowo, a cewnik dość szybko się napełnia (po operacji zazwyczaj nie mamy żadnej kontroli nad szczelnością). Ze mnie dosłownie się „lało”.  U Ciebie droga znacznie dłuższa, jednak może być przebyta z przerwami w razie potrzeby.

Pozdrawiam Szewik

Dzieki za informację, myślę że skoro Ty poradziłeś sobie z samochodem, to w pociągu można w miarę wygodnie siedzieć, ewentualnie stac lub chodzić i z wc też skorzystac, ale przemyślę jeszcze co wybrać
Witaj Rekmis,

Sorki, ale nie możesz rozważyć hotelu na dzień czy dwa, nawet przy szpitalu ? To jest głęboka ingerencja chirurgiczna, środek zimy, nie wiem czy odważyłbym się przejechać pół Polski za kierownicą po takiej operacji ?

Pozdrawiam AParsley
Po operacji może być różnie i trzeba brać pod uwagę osobiste odczucia.
Lepiej być ostrożnym i nie szarżować, bo to jednak poważna operacja i nie dotyczy tylko tych kilku dziurek w brzuchu, ale głównie dotyczy tego co w środku. Usunięcie gruczołu krokowego to skrócenie i zespolenie cewki moczowej i to jest newralgiczne miejsce w loży pooperacyjnej. To na początku wymaga braku obciążenia i raczej oszczędnego trybu życia.
Z cewnikiem też trzeba się nauczyć jakoś sobie radzić. Niby zbiornik można opróżnić zaworkiem w jego dolnej części, ale ważne, żeby robić to w higienicznych warunkach.
Moim zdaniem można wybrać każdą opcję i każdą może się udać, ale kogoś przy sobie do pomocy, to jak najbardziej polecam.

Pozdrawiam i już teraz życzę udanej operacji i wspaniałych wyników.
Armands
(30.12.2025, 09:01:55)AParsley napisał(a): [ -> ]Witaj Rekmis,

Sorki, ale nie możesz rozważyć hotelu na dzień czy dwa, nawet przy szpitalu ? To jest głęboka ingerencja chirurgiczna, środek zimy, nie wiem czy odważyłbym się przejechać pół Polski za kierownicą po takiej operacji ?

Pozdrawiam AParsley

Mając na uwadze wyjscie ze szpitala i podróż oczywiście ktoś będzie ze mną i na pewno nie mam zamiaru wsiadać za kierownicę, chodzi mi o to czy w przypadku podróży pociągiem przejście po peronach, schodach i tego typu marszach sobie poradzę?

Dzięki za odpowiedź i i życzę dużo zdrowia, przeczytałem Twoją historię i wypada mi pogratulowć i trzymaj tak dalej  zadowolenie, uśmiech

(30.12.2025, 16:42:21)Armands napisał(a): [ -> ]Po operacji może być różnie i trzeba brać pod uwagę osobiste odczucia.
Lepiej być ostrożnym i nie szarżować, bo to jednak poważna operacja i nie dotyczy tylko tych kilku dziurek w brzuchu, ale głównie dotyczy tego co w środku. Usunięcie gruczołu krokowego to skrócenie i zespolenie cewki moczowej i to jest newralgiczne miejsce w loży pooperacyjnej. To na początku wymaga braku obciążenia i raczej oszczędnego trybu życia.
Z cewnikiem też trzeba się nauczyć jakoś sobie radzić. Niby zbiornik można opróżnić zaworkiem w jego dolnej części, ale ważne, żeby robić to w higienicznych warunkach.
Moim zdaniem można wybrać każdą opcję i każdą może się udać, ale kogoś przy sobie do pomocy, to jak najbardziej polecam.

Pozdrawiam i już teraz życzę udanej operacji i wspaniałych wyników.
Armands

 Każda informacja jest dla mnie ważna i pomocna bo tak naprawdę nie wiem co mnie czeka wiec dziękuję i pozdrawiam
Rekmis, jak zapewne wiesz, operację daVinci wymyślono w Stanach, gdzie nie ma długich zwolnień L4, zatem facet niemal od razu po operacji ma wrócić do roboty. (Trochę żartuję, ale tylko trochę).

Poważnie  - jeśli wszystko dobrze pójdzie, bez problemu wrócisz do domu pociągiem, albo  - jako pasażer!  - samochodem. Nawet z cewnikiem.
(Jasne, znam takich chojraków, którzy sami  siadali za kierownicą, ale nie polecam). 
Dasz radę z peronami i schodami, bez tłoku,  bez pośpiechu, z towarzyszeniem bliskiej, dorosłej  osoby.
(02.01.2026, 20:37:43)Dunolka napisał(a): [ -> ]Rekmis, jak zapewne wiesz, operację daVinci wymyślono w Stanach, gdzie nie ma długich zwolnień L4, zatem facet niemal od razu po operacji ma wrócić do roboty. (Trochę żartuję, ale tylko trochę).

Poważnie  - jeśli wszystko dobrze pójdzie, bez problemu wrócisz do domu pociągiem, albo  - jako pasażer!  - samochodem. Nawet z cewnikiem.
(Jasne, znam takich chojraków, którzy sami  siadali za kierownicą, ale nie polecam). 
Dasz radę z peronami i schodami, bez tłoku,  bez pośpiechu, z towarzyszeniem bliskiej, dorosłej  osoby.

Dodałeś mi otuchy, dzięki - pozdrawiam